Wybierz region

Wybierz miasto

    Ceny węgla spadają. Będą zwolnienia w górnictwie?

    Autor: Sławomir Starzyński

    2006-03-09, Aktualizacja: 2006-03-09 08:41 źródło: Dziennik Zachodni

    Czy trzeba będzie w najbliższym czasie zamknąć 3 kopalnie i ograniczyć zatrudnienie o kilka tysięcy górników? Jeżeli ceny węgla na rynkach światowych będą nadal spadać, to radykalny wariant reformy może stać się bardzo ...

    Czy trzeba będzie w najbliższym czasie zamknąć 3 kopalnie i ograniczyć zatrudnienie o kilka tysięcy górników? Jeżeli ceny węgla na rynkach światowych będą nadal spadać, to radykalny wariant reformy może stać się bardzo prawdopodobny.


    Oznaczałoby to, że trzeba będzie zamknąć kopalnie "Polska-Wirek", "Pokój" i ruch "Anna" w kopalni "Anna-Rydułtowy". - Zrobię wszystko, żeby do tego nie dopuścić - mówi Maksymilian Klank, prezes Kompanii Węglowej. - Za trzy, cztery lata w tych kopalniach będzie można w sposób naturalny ograniczać i wstrzymywać wydobycie - dodaje prezes.

    Kompania mimo zysków, nie jest w najlepszej sytuacji. W 2004 roku koncern zarobił netto 450 milionów złotych. W zeszłym roku zysk spadł do 283 milionów a na ten rok firma planuje, że zarobi na czysto 102 miliony złotych. Jednak musi spłacać długi po dawnych spółkach węglowych, które weszły w skład Kompanii. W tym roku to 750 milionów złotych.

    Żeby Kompania Węglowa nie miała kłopotów, powinna dostać 400 milionów złotych dokapitalizowania. Pieniądze są zapisane w programie rządowym.

    Cena niewiele ponad 50 dolarów za tonę węgla na rynkach światowych, powoduje, że Kompania Węglowa na każdej tonie sprzedanej za granicę traci od 9 do 12 złotych. W tym roku koncern wyśle około 14 milionów ton. Węgiel z RPA i Australii jest jeszcze tańszy. Tona kosztuje niewiele ponad 40 dolarów. Takiej konkurencji Kompania nie wytrzyma.

    Ponieważ ceny węgla na świecie spadają, Kompania chce ograniczać eksport, bo tylko sprzedaż w Polsce jest dochodowa. W ciągu dwóch miesięcy tego roku wysłała za granicę o 300 tys. ton mniej niż w tym samym czasie rok temu. Gdyby koncern całkowicie zrezygnował z eksportu, musiałby zamknąć kilka kopalń.

    - Zamykanie kopalń? Nie ma takiej możliwości. Zarząd Kompanii musi dać sobie radę w inny sposób. Tylko raz, za rządów AWS ten pomysł przeszedł. Mam skuteczną broń, zadymę w Warszawie i nie zawaham się jej użyć - mówi Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

    - Nie zgadzam się z opiniami czarnowidzów. Jeżeli Kompania dostanie 400 milionów dokapitalizowania, jeżeli uda się jej sprzedawać węgiel bezpośrednio do odbiorców zagranicznych, wtedy nie powinno być większych kłopotów - mówi Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności". Jego zdaniem wiele zależy od tego, jaką rolę nada górnictwu rząd.

    Przedstawiciele "Solidarności" przekonują członków rządu, że potrzebne jest dokapitalizowanie i program energetyczny, który będzie stawiał na węgiel.

    Nie chodzi o dopłaty, ale o taką politykę, która pozwoli normalnie funkcjonować kopalniom. Na przykład rok temu zaczęła zwyciężać koncepcja, że węgiel brunatny jest lepszy od kamiennego. Przez to sprzedaliśmy ponad milion ton węgla mniej - mówi Kolorz.

    Rozmowa z Maksymilianem Klankiem, prezesem Kompanii Węglowej

    Dziennik Zachodni: Ogłosi pan radykalny wariant reformy górnictwa?

    Maksymilian Klank: Nie sadzę. Ograniczamy koszty, ograniczamy eksport węgla drogą morską, szukamy bezpośrednich odbiorców do których będziemy wysyłać węgiel koleją. Chcemy produkować paliwa płynne z węgla. Restrukturyzacja górnictwa to nie tylko ograniczanie wydobycia, zatrudnienia i zamykanie kopalń.

    DZ: Jeżeli tak dalej pójdzie, Kompania na eksporcie węgla może stracić około 200 milionów. Po co wydobywać tyle tego węgla?

    MK: Rzeczywiście, wydobywamy więcej niż możemy sprzedać w kraju. Ale jestem przekonany, że jeżeli skoncentrujemy się na eksporcie droga kolejową, będziemy konkurencyjni i będziemy eksportować z zyskiem. Na razie koncentrujemy się na rynku krajowym. Dzięki temu zmniejszamy eksport. a zwiększamy sprzedaż do odbiorców krajowych. Tworzymy sieć sprzedaży dla odbiorców indywidualnych. Staramy się, żeby jak najszybciej rozpocząć produkcję paliw z węgla.

    DZ: Broni się pan rękoma i nogami przed zamykaniem kopalń. Dlaczego?

    MK: Za trzy, cztery lata w kopalniach, które musiałbym zamknąć skończą się złoża. I tak przestaną fedrować. Jeżeli przez ten czas uda się wybrać węgiel do końca, a jednocześnie nie ponosić strat, to czemu mam przyspieszać ich zamkniecie?.

    DZ: Ma pan na myśli "Polskę-Wirek", "Pokój" i ruch "Anna" w kopalni "Anna-Rydułtowy"?

    MK: Tak. I ja tych kopalń nie chcę zamykać przed czasem. Poza tym ceny węgla na świecie mogą znów pójść w górę.

    DZ: Jeżeli wytrzyma pan trzy lata, nie trzeba będzie realizować radykalnych reform?

    MK: Tak. I to nie będą trzy lata czekania. W tym czasie zlikwidujemy 14 szybów, wydłużymy efektywny czas pracy, unowocześnimy kopalnie. A to znaczy, że będziemy się restrukturyzować, ale bez zamykania kopalń.

    DZ: Czemu pan tak broni węgla?

    MK: Dzięki węglu żyje nie tylko nasze województwo, ale wiele regionów w Polsce. W Bieszczadach Glinik produkuje obudowy dla górnictwa i jest jednym z największych pracodawców. Pioma buduje obudowy i kolejki i dzięki temu utrzymuje Piotrków. Przykłady można mnożyć. A poza tym wierze, że ta branża ma perspektywy. Nawet gminy górnicze znów nas lubią i dobrze się wyrażają o górnictwie.

    Rozmawiał: Sławomir Starzyński

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.