Wybierz region

Wybierz miasto

    Czy akta powstań śląskich trafią do Katowic?

    Autor: Agata Pustułka

    2006-04-11, Aktualizacja: 2006-04-12 07:30 źródło: Dziennik Zachodni

    W Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie znajdują się bezcenne akta powstań śląskich. Jest w nich wszystko od informacji dotyczących przegrupowań wojsk po dane związane z aprowizacją, relacje świadków, zdjęcia.

    W Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie znajdują się bezcenne akta powstań śląskich. Jest w nich wszystko od informacji dotyczących przegrupowań wojsk po dane związane z aprowizacją, relacje świadków, zdjęcia.

    - Ich miejsce jest na Śląsku! To tak jakby akta Powstania Warszawskiego znajdowały się w Brukseli - twierdzi poseł PO Jan Rzymełka, który zabiega o przekazanie dokumentów. W tej sprawie zwrócił się do ministra obrony narodowej Radka Sikorskiego, bo właśnie jego urzędowi podlega archiwum.

    Odpowiedź ministra nie pozostawia złudzeń - kategorycznie nie zgadza się na parcelację materiałów. Powołuje się na ustawę o zasobie archiwalnym i archiwach z 1983 roku, która nie pozwala na przeniesienie akt do archiwum nie mającego charakteru centralnego. W myśl tej ustawy katowickie Archiwum Państwowe nie mogłoby przejąć dokumentów.

    - To nie są akta śląskie, ale materiały, relacje dotyczące powstań śląskich zebrane i opracowane przez archiwistów i historyków przedwojennego Biura Historycznego w Warszawie - Sikorski odpowiada na apel posła w żołnierskich słowach. - Naruszenie istniejącego zasobu archiwum wojskowego spowodowane przemieszczeniem akt utrudniłoby prace licznej rzeszy historyków badających historię powstań śląskich, jak i wszelkich innych działań zbrojnych.

    - Przecież to nie warszawscy studenci piszą prace o powstaniach, ale śląscy. Nie zgadzam się z argumentacją ministra. Obecnie dostęp do akt młodych naukowców jest utrudniony, a to oni powinni mieć możliwość obcowania z tak podaną historią - wyjaśnia poseł. - Wiedza o zrywach zbrojnych jest wciąż skąpa i wymaga popularyzacji. Lektura dokumentów to najlepsza lekcja najnowszej historii, która w czasach PRL-u była dostępna dla wybranych. Czy tak ma być nadal? To my zrobimy z dokumentów dobry użytek.

    - Wojciech Korfanty z pewnością by sobie tego życzył. Nie ma lepszego miejsca dla materiałów niż Katowice - mówi senator Bronisław... Korfanty, krewny wielkiego Ślązaka i powstańczego przywódcy.

    Towarzystwo Przyjaciół Śląska w Warszawie już dwa razy zwracało się przekazanie akt powstań do Katowic. Też spotkało się z odmową.



    85 lat po wybuchu trzeciego powstania śląskiego Ślązacy znów toczą bój - tym razem o możliwość korzystania z akt powstańczych, przechowywanych obecnie w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.


    Interpelacja złożona w tej sprawie przez posła PO Jana Rzymełkę jest wyrazem poglądów wielu historyków zajmujących się zrywami powstańczymi oraz Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie, od dawna zabiegającego o przekazanie dokumentów Archiwum Państwowemu w Katowicach.

    Ministerstwo Obrony Narodowej, któremu podlega archiwum, ustami obecnego ministra Radka Sikorskiego odmawia tego prawa. Jednym z argumentów jest fakt, że nie są to "akta śląskie", bo twórcami archiwum byli nie tylko rdzenni Górnoślązacy, ale też przybysze z Poznania, Warszawy, czy Krakowa. Minister powołuje się na zasadę stosowaną w świecie, w myśl której akta pozostawia się tam, gdzie zostały opracowane i zarchiwizowane.

    - Prawa oczywiście przestrzegać trzeba, ale warto zastanowić się nad jego zmianą, gdy staje się tak bardzo oderwane od potrzeb i życia - broni swej inicjatywy poseł Rzymełka.



    Akta powstań mają dla Ślązaków nie tylko wartość sentymentalną. Powstania nie są tylko dla nas powodem do dumy, ale też przedmiotem badań naukowych. I choć literatura powstańcza mogłaby zapełnić niejedną bibliotekę, wciąż jest to historia żywa budząca spory i emocje.

    - Zrywy powstańcze - zarówno po stronie polskiej, jak niemieckiej - obrosły różnym półprawdami i zafałszowaniami, zostały zmitologizowane, a przez to wiele przekazów jest niewiarygodnych. Są tworzone z narodowego punktu widzenia. Tak naprawdę wymagają nowego, świeżego spojrzenia i mówię to nie dlatego, że widzę w tym jakiś polityczny interes. To po prostu ważna wiedza, bardziej emocjonująca nas niż Niemców - twierdzi Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska. - Na przykład nadal nie rozstrzygnięta pozostaje kwestia związana z udziałem ludności miejscowej w walkach. Jedni historycy twierdzą, że po stronie Polski stanęło 80 proc. Ślązaków, inni, że 50 proc.



    Po wojnie w opracowaniach historycznych po obu stronach granicy górę brały emocje. Zawsze warto wrócić do materiałów źródłowych. - Interpretacja powstań, szczególnie w latach 60. i 70., była przez władze, mówiąc młodzieżowym slangiem, ściemniana - ocenia Rzymełka.

    - Korzystałem z tych akt bez problemów jeszcze w latach 80. Obecnie dostęp do nich też nie jest utrudniony, choć przeszkodą są ceny biletów kolejowych - mówi Piotr Greiner, historyk z UŚ. - Obecna ustawa rzeczywiście uniemożliwia przejęcie tych akt, ale moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, by w katowickim archiwum znalazły się one w formie depozytu. •

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.