Wybierz region

Wybierz miasto

    Czy ludźmi Kompanii Węglowej zajmie się ABW?

    Autor: Sławomir Starzyński

    2006-03-16, Aktualizacja: 2006-03-17 07:30 źródło: Dziennik Zachodni

    Kompania Węglowa zamawiała dla kopalń usługi, sprzęt bez przetargu za grube miliony. Zgodę na to dał Urząd Zamówień Publicznych. Według naszych informacji prokuratura postawi zarzuty niektórym członkom kierownictwa ...

    Kompania Węglowa zamawiała dla kopalń usługi, sprzęt bez przetargu za grube miliony. Zgodę na to dał Urząd Zamówień Publicznych. Według naszych informacji prokuratura postawi zarzuty niektórym członkom kierownictwa Kompanii. Sprawę zleceń z wolnej ręki dla 95 firm z branży górniczej w Kompanii przejmie najprawdopodobniej Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.


    Od kilku miesięcy sprawę badają pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Katowicach funkcjonariusze wydziału antykorupcyjnego śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Z naszych informacji wynika, że doniesienie złożyła jedna z firm specjalizująca się w remontach sprzętu górniczego, od lat współpracująca z górnictwem. Co roku wygrywała przetargi na milionowe kontrakty. Dwa lata temu wypadła z gry. Zlecenie dostała inna firma. Z wolnej ręki.



    Takich zleceń m.in. na dostawę sprzętu, serwis i remont maszyn oraz urządzeń w 2004 r. Kompania podpisała 95 na kwotę o co najmniej 200 mln zł. Urząd Zamówień Publicznych zgadzał się na zlecenia z wolnej ręki ponieważ firmy, które chciały je dostać przedstawiały UZP informacje, że są jedynymi wykonawcami tego typu usług na rynku. Zdaniem policji i prokuratury ani UZP, ani Kompania Węglowa nie weryfikowały tych informacji.


    Po doniesieniu jednej z firm policja zainteresowała się przetargami w Kompanii Węglowej. Firma ta co roku dostawała zlecenia na usługi w kopalniach. Dwa lata temu odpadła z gry, choć jej oferta miała być lepsza. Czy Kompania dając zlecenia z wolnej ręki, faworyzowała jedne firmy kosztem innych? To właśnie ma wyjaśnić śledztwo.



    Firma, która złożyła doniesienie i poinformowała nas o procederze, była o 30 proc. tańsza od tej, z którą umowę podpisała Kompania - stwierdza nasz informator.

    - Dostała zlecenie warte 15 mln zł. Wniosek jest prosty: Kompania straciła na jednym tym zamówieniu ok. 5 mln zł. Mamy podejrzenie, że podobne straty mogą dotyczyć innych zamówień z tej wybranej grupy - mówi osoba znająca kulisy śledztwa.

    Podczas śledztwa wyszło na jaw, że firma, którą pominięto, ma dokładnie te same uprawnienia, certyfikaty oraz doświadczenie co spółka, która zlecenie na usługi dostała. Policja stara się teraz wyjaśnić rolę Urzędu Zamówień Publicznych w nieprawidłowościach, do których mogło dojść w największej firmie górniczej w Europie.

    - Trudno uwierzyć w przypadek, bądź niedopatrzenie - komentuje nasz informator. - Tym bardziej że UZP wycofał swój wniosek zezwalający na przeprowadzenie zamówienia z wolnej ręki w tym przypadku.



    Prokuratura czeka na ekspertyzę biegłego, który oceni, czy to niedopatrzenie, czy też świadome działanie.

    Miesiąc temu minister gospodarki zrobił czystkę we władzach Kompanii Węglowej: odwołał zarząd, poza prezesem Maksymilianem Klankiem. Zmienił też skład Rady Nadzorczej.

    - To był pierwszy krok do postawienia zarzutów - ujawnia nasz informator.

    Marek Uszko, były wiceprezes Kompanii odpowiedzialny za przetargi, twierdzi, że wiązanie tych spraw to nadużycie.

    - Wszystkie zamówienia zlecaliśmy zgodnie z prawem. Musieliśmy brać pod uwagę, czy firmy ubiegające się o kontrakt mogą zagwarantować, że po wykonaniu usługi praca górników będzie nadal bezpieczna. Bezpieczeństwo, przestrzeganie obowiązujących w górnictwie przepisów i zasady ekonomii były dla nas najważniejsze, gdy tworzyliśmy zasady wyboru oferentów - tłumaczy Uszko.

    Były wiceprezes Kompanii w lutym dostał pismo, w którym UZP informuje, że wszystkie decyzje Kompanii dotyczące zamówień są zgodne z prawem.

    - Z punktu widzenia technicznego i prawnego nie mam sobie nic do zarzucenia. Niech to zbada NIK - mówi Uszko.

    Najwyższa Izba kontroli przymierzała się do takiej kontroli.

    - Na razie nie rozpoczęliśmy jej, bo musimy zająć się Jastrzębską Spółką Węglową - powiedział nam Wojciech Matecki, dyrektor delegatury NIK w Katowicach.



    Inspektorzy NIK skontrolują między innymi sposób organizowania przetargów dla kopalń JSW i to, czy przetargi nie były dzielone, a ich wartość - zaniżana, aby uniknąć nadzoru UZP.

    To właśnie dzięki takim operacjom i ewentualnemu ustawianiu przetargów firmy z układami mogą zdobywać kontrakty warte czasem dziesiątki milionów złotych.



    Sprawa obudów

    W zeszłym roku opisaliśmy proceder, dzięki któremu jedna z firm sprzedała kopalni "Budryk" stare obudowy zmechanizowane jako nowe. Kopalnia zapłaciła za nie 60 milionów złotych. Część przetargów była tak organizowana, aby zawsze wygrywała je z góry ustalona firma. Tylko w ten sposób kopalnia mogła uzyskać gwarancje, że dostarczane w częściach obudowy będzie można ostatecznie zmontować. Sprawą zajęła się mikołowska prokuratura i policjanci z wydziału antykorupcyjnego śląskiej policji.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.