Wybierz region

Wybierz miasto

    Dwóch Polaków wystąpi w konkursach w Planicy

    Autor: (gal)

    2006-03-18, Aktualizacja: 2006-03-17 18:29 źródło: Dziennik Zachodni

    Dwóch Polaków - Adam Małysz i Stefan Hula - wystartuje w finałowych konkursach Pucharu Świata na mamuciej skoczni w Planicy. Piątkowe kwalifikacje, podobnie jak seria próbna, zakończyły się zwycięstwem Martina Kocha.

    Dwóch Polaków - Adam Małysz i Stefan Hula - wystartuje w finałowych konkursach Pucharu Świata na mamuciej skoczni w Planicy. Piątkowe kwalifikacje, podobnie jak seria próbna, zakończyły się zwycięstwem Martina Kocha. W obu przypadkach austriacki skoczek, notowany na 19. pozycji w światowym rankingu, uzyskał 222,5 metra.

    Oprócz niego w pierwszej dziesiątce kwalifikacji znalazło się jeszcze dwóch zawodników spoza światowej czołówki: Robert Kranjec (218 m, 3. miejsce) oraz Tommy Ingebrigtsen (213 m, 8. miejsce). Słoweniec sprawił sporą niespodziankę, a forma Norwegów nikogo nie dziwi. Tylko jeden z siedmiu zawodników trenera Miki Kojonkoskiego nie zaliczył 200-metrowego lotu. Stosunkowo słabo wypadł rekordzista świata (239 m) Bjoern Einar Romoeren, który z wynikiem 203 m zajął dopiero 17. pozycję.

    Adam Małysz zaliczył 208,5 metra, co dało mu 9. lokatę. Po czwartkowych treningach można się było spodziewać więcej. Wprawdzie zabrakło w nich czterech zawodników z pierwszej dziesiątki PŚ, ale w kwalifikacjach akurat żaden z nich nie wyprzedził Małysza.

    Spośród pozostałych Polaków największe szanse na awans przyznawano Kamilowi Stochowi, ale ten zawiódł, zajmując 46. miejsce ze skokiem na odległość 177,5 m. Do czterdziestki, bo w przypadku lotów tylko tylu zawodników kwalifikuje się do konkursu, przebił się niespodziewanie Stefan Hula. Zawodnik Sokoła Szczyrk nie zmarnował doświadczeń zebranych w Planicy rok wcześniej. Wynik 182 m dał mu ostatnie premiowane awansem do konkursu miejsce. Niżej był tylko Simon Ammann, ale Szwajcar z racji wysokiego miejsca w klasyfikacji generalnej udział w konkursie miał zapewniony.

    Czwarty z naszych reprezentantów - Piotr Żyła - oddał skok nie najkrótszy, ale za to komiczny. W połowie dystansu brał się do lądowania, ale dostał wiatr pod narty. Ciągnął, ciągnął, wreszcie klapnął (178,5 m) na obie nogi. Sędziowie byli wyjątkowo zgodni oceniając jego próbę na 15 punktów.

    Stoch i Żyła nie mają się czym chwalić. Jakub Janda i Janne Ahonen również. Końcówka sezonu w wykonaniu liderów klasyfikacji generalnej PŚ jest dramatyczna. W kwalifikacjach Czech zajął 37. miejsce (185 m), a Fin - 30. (191,5 m). Nie popisał się także siódmy w punktacji łącznej Niemiec Michael Uhrmann, który w piątek uzyskał 28. wynik.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.