Wybierz region

Wybierz miasto

    Dyrygent z talizmanem

    Autor: Jolanta Pierończyk

    2006-04-06, Aktualizacja: 2006-04-06 08:29 źródło: Dziennik Zachodni

    Trzeba nie lada odwagi i wiary w siebie, by zostawić dzieło na szczycie i zaczynać od zera. Zdobył się na to Marek Moś, który po dwudziestu latach odszedł ze słynnego Kwartetu Śląskiego i ze swoimi najlepszymi ...

    Trzeba nie lada odwagi i wiary w siebie, by zostawić dzieło na szczycie i zaczynać od zera. Zdobył się na to Marek Moś, który po dwudziestu latach odszedł ze słynnego Kwartetu Śląskiego i ze swoimi najlepszymi studentami założył Orkiestrę Kameralną Aukso. Nie boję się wyzwań. Obce mi są rutyna i smakowanie stabilizacji - mówi Marek Moś. - Decyzja o odejściu z Kwartetu mogła być szokiem dla moich kolegów. Do końca nie wierzyli, że można zainwestować w sukces dwadzieścia lat życia i zrezygnować ze zbierania jego owoców. Kiedy swój czas dzieliłem pomiędzy kwartet i orkiestrę, myśleli, że to chwilowa fanaberia i że wrócę. Ja jednak czułem, że coraz bardziej wciąga mnie orkiestra. Wyobraziłem sobie taką oto potencjalną sytuację: otrzymuję propozycję koncertu dla kwartetu i orkiestry w jednym terminie. Jaką decyzję podjąć?... Wtedy postanowiłem dokonać ostatecznego wyboru i oddać się nowej przygodzie.

    Muzyk, który ma szczęście

    - Moim największym szczęściem jest to, że urodziłem się z takim a nie innym charakterem. Z charakterem, który nie pozwala mi na bylejakość. Nie ma na to mojej wewnętrznej zgody - tłumaczy artysta. - Nie ma tej zgody na chałturę, którą rozumiem jako wykonywanie koncertu poniżej swoich możliwości. Wszystko jedno gdzie się gra, trzeba dać z siebie wszystko, bo inaczej wpuszcza się do swojego wnętrza źle rozumianą rutynę. Człowiek odpuści sobie najpierw dwie nuty, potem trzy, siedem... i powoli, ale nieuchronnie obniża swój poziom.

    Mieć taki charakter to po prostu szczęście, od którego wszystko się zaczyna: od wielkich wymagań w stosunku do siebie do równie wysokich oczekiwań wobec innych.

    Moś od dziecka chciał być przywódcą. I zawsze był przedsiębiorczy. Jego pierwszym dziełem był... teatrzyk podwórkowy. - Wychowałem się w Piekarach Śląskich, na podwórku, gdzie był hasiok sklepu z warzywami. Jakież bogactwo materiału do zabawy! Zgniłe ogórki, pomidory i inne warzywa - wspomina muzyk. - Bawiliśmy się tym wszystkim, a w przerwach robiliśmy przedstawienia, na które zapraszaliśmy dzieci z innych podwórek. Przez długi czas prawdziwym światem był dla mnie właśnie teatr, a nie muzyka. Aż do matury w bytomskiej szkole muzycznej prowadziłem kabaret. Nawet myślałem o związaniu się z teatrem, ale zdałem sobie sprawę, że musiałbym popracować nad jakością swojej wymowy i wtedy oddałem się muzyce. Aktorstwo i muzyka mają na szczęście wiele wspólnego: i tu, i tam następuje często wspaniałe zderzenie napięć i gra czasem.

    Szczęściem nazywa artysta twórcze spotkania z nieprzeciętnymi ludźmi, jacy pojawili się na jego drodze. - To jest tak jak z wycieczką w góry: im wyżej, tym mniej ludzi się spotyka, ale o podobnym harcie ducha - tłumaczy. - Gdybym co dnia nie starał się być lepszy, tobym ich nie spotkał. To jest też tak, jakby się funkcjonowało na różnych orbitach, które zbliżają się do siebie. Kiedyś musi dojść do ich przecięcia. O pewne spotkania nawet się nie staram, po prostu wiem, że kiedyś do nich dojdzie. Jakieś 10 - 15 lat temu nie przypuszczałem, że kiedykolwiek spotkam się z Tomaszem Stańką czy Michałem Urbaniakiem, tak odległe były nasze światy. I dopiero decyzja o założeniu orkiestry spowodowała, że te nasze światy zaczęły się do siebie zbliżać.

    Nigdy nie mów nigdy...

    Marek Moś lubi w życiu zmiany, ale nie pozostawia za sobą zgliszczy. Nie odszedł z kwartetu z dnia na dzień, zostawiając kolegów samych. Zastępstwo było solidnie przygotowane. Dzięki temu kwartet istnieje nadal i ma się dobrze. Nie wyklucza wycofania się kiedyś z orkiestry, ale na pewno nie chciałby, aby przestała istnieć.

    - Dlatego chciałbym w "moich" muzykach zaszczepić swego rodzaju kodeks wewnętrzny, żeby sami dążyli do utrzymania właściwego poziomu, żeby czuli się odpowiedzialni za zespół niezależnie od tego, kto stanie za pulpitem - mówi artysta. - Wszystko się może zdarzyć, gdyż człowiek każdego dnia się zmienia. Zaczynałem od orkiestry smyczkowej, a dziś kieruję coraz większym zespołem. Zakładając orkiestrę, nie przypuszczałem, że tak silnie zwiąże się ze światem jazzu, a teraz myślę, że być może z czasem poszerzymy nasz repertuar, kto wie, może o rock. Nie wykluczam przygody także z teatrem muzycznym. Już teraz dostaliśmy propozycję współpracy przy realizacji opery "Don Giovanni" w jednym z teatrów warszawskich. Kuszące zadanie, ale prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie, bo nie zgadzają się nam terminy.

    We fraku, bez czapeczki?

    Artysta nie przywiązuje się nawet do swojego intrygującego nakrycia głowy, które stało się częścią jego artystycznego wizerunku. Nie wyklucza, że pewnego dnia wyjdzie przed orkiestrę we fraku, jak na dyrygenta przystało.

    Owo nakrycie głowy przylgnęło do muzyka przez przypadek: - Byliśmy kiedyś na wakacjach nad morzem, paliło słońce, kupiłem więc pierwszą lepszą czapeczkę z... trupimi czaszkami. Żona uznała, że taka czapeczka doskonale mi pasuje i że coś takiego powinienem nosić. I tak się to zaczęło - opowiada Marek Moś. - Noszę to na głowie jako swego rodzaju talizman, ale nie znaczy to, że tak już pozostanie.




    Aukso Orkiestra Kameralna Miasta Tychy pod dyrekcją Marka Mosia koncertuje i nagrywa płyty ze znakomitymi muzykami, jak np. Wojciech Waglewski (jesienią 2005 r.). Płyta z tego koncertu pt. "VOO VOO 21" już jest w sprzedaży. Jej promocja zacznie się 12 kwietnia w studiu im. Lutosławskiego w Warszawie. Być może w maju Aukso z Waglewskim pojawią się na majowym Festiwalu Jazzowym w Zabrzu. Na płycie znajdują się nowe utwory z muzyką i tekstami przede wszystkim Wojciecha Waglewskiego. - Są interesujące, ciekawie zaaranżowane - mówi Marek Moś i dodaje, że na tej płycie "VOO VOO" złagodniało w brzmieniu. W nagraniu gościnnie udział wzięli Tomasz Stańko i Małgorzata Walewska. Tuż przed "VOO VOO 21" ukazała się płyta Aukso z nagraniami czterech utworów Wojciecha Kilara.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.