Wybierz region

Wybierz miasto

    Kaczyński wybrał wybory

    Autor: Marek Twaróg (wit)

    2006-03-20, Aktualizacja: 2006-03-21 07:30 źródło: Dziennik Zachodni

    Wniosek o samorozwiązanie Sejmu, którego złożenie zapowiedział w sobotę Jarosław Kaczyński, na razie nie ma szans na przegłosowanie. Do niedzielnego południa wszystko było możliwe.

    Wniosek o samorozwiązanie Sejmu, którego złożenie zapowiedział w sobotę Jarosław Kaczyński, na razie nie ma szans na przegłosowanie. Do niedzielnego południa wszystko było możliwe. Ale potem Donald Tusk stwierdził, że jest przeciwny przyspieszonym wyborom. Wymaganych 307 głosów nie uda się więc zgromadzić.

    Jarosław Kaczyński stwierdził na sobotniej konwencji samorządowej swojej partii, że pakt stabilizacyjny zawodzi, czym zdumiał obserwatorów sceny politycznej. W ostatnich dniach nie zdarzyło się bowiem nic takiego, co wskazywałoby, że między Kaczyńskim, Lepperem i Giertychem jest aż tak źle. Nawet sam lider PiS jeszcze parę dni temu mówił, że na razie wszystko gra. Tymczasem w sobotę powiedział, że czas na nowe wybory. I wezwał PO, by poparła wniosek o samorozwiązanie Sejmu.

    Roman Giertych uznał to za ostateczne wypowiedzenie paktu stabilizacyjnego. Andrzej Lepper szybko podchwycił pojawiającą się od jakiegoś czasu tezę, że taki kryzys pozwoli na szybkie stworzenie rządu koalicyjnego (PiS-Samoobrona-LPR). Wniosek zamierza poprzeć SLD - w imię walki o jak najszybsze pozbawienie PiS-u władzy. PSL potwierdził, że nie chce samorozwiązania Sejmu, i ogłosił gotowość do mediacji między stronami konfliktu.

    Jak się zachowa PiS, jeśli nie uzyska wymaganej większości dla wniosku? Prezes Jarosław Kaczyński stwierdził wczoraj, że poszuka wówczas "rozwiązania na całą kadencję". Czy to oznacza, że stworzy rząd z Lepperem i Giertychem? A może gabinet Marcinkiewicza zostanie podany do dymisji?

    Stanowisko Platformy Obywatelskiej było w niedzielę kluczowe. By Sejm się rozwiązał, trzeba 2/3 głosów. Bez PO - zakładając, że Lepper i Giertych nadal będą przeciw - wniosek nie ma szans. Platforma znalazła się w kłopotliwej sytuacji, bo PiS ustawił ją w pozycji decydującego. Tymczasem Tusk stwierdził wczoraj: - Dobra zmiana wyniku wyborów będzie możliwa tylko po zmianie ordynacji.

    A na to Kaczyński nie pójdzie.












    Wniosek o samorozwiązanie Sejmu ma się pojawić najpóźniej do 6 kwietnia. W świetle deklaracji liderów partyjnych, nie ma on sensu - i tak nie będzie większości, która go przyjmie. Ale wydaje się mało prawdopodobne, by PiS nie skorzystał z okazji i go nie wniósł pod obrady. Być może PiS szykuje się do koalicji z Samoobroną i LPR. Pretekst ku temu pojawi się właśnie po odrzuceniu wniosku o samorozwiązanie Sejmu.



    PiS wniesie wniosek do Sejmu, bo wtedy będzie mógł sobie używać na Platformie Obywatelskiej oskarżając ją o to, że tylko krytykuje, a jak przychodzi do jakichś działań, to boi się stanięcia w wyborcze szranki. Czy jednak tylko chęć dołożenia PO kierowała Jarosławem Kaczyńskim? Oczywiście nie. Deklaracja z soboty przyniosła bowiem ważne konsekwencje. Z pewnością Kaczyńskiemu nie umknęły słowa Giertycha czy liderów Samoobrony, którzy ostro krytykowali PiS i mówili o "rozwaleniu paktu stabilizacyjnego". Pakt rzeczywiście został "rozwalony", więc Kaczyński musi teraz wykonać kolejne ruchy. Może Lepper wie, co mówi, gdy stwierdza, że teraz otwiera się droga do stworzenia rządu koalicyjnego?

    Ale może PiS rzeczywiście chce wyborów? Wtedy poda do dymisji rząd Marcinkiewicza. Z punktu widzenia PiS-u teraz jest optymalny czas na wybory. Partia ma jeszcze dalej niezłe notowania, podobnie sam premier.

    A Platforma - główny rywal - niespecjalnie jest gotowa na walkę wyborczą. W maju PO wybierze nowe władze. Do tego czasu w partii trwać będą spory. Dla PiS-u dobrze byłoby, aby wybory odbyły się przed wewnętrzną reformą w Platformie.

    Problemem jest jednak wizyta Benedykta XVI. Kaczyński musi uważać, by opinia publiczna nie uznała, że ważniejsze dla niego są gry polityczne od dobrej atmosfery w kraju podczas pielgrzymki. Dlatego - jeśli w ogóle PiS poda rząd do dymisji - to albo natychmiast, albo dopiero jesienią.



    W razie wyborów PiS ma wiele atutów w ręku (patrz: rozmowa z dr. Markiem Migalskim). Jednak Platforma nie musi wcale stać na straconej pozycji. PiS będzie próbował uwieść elektorat Samoobrony i LPR-u, ale PO może liczyć na część elektoratu SLD i tych, którzy nie poszli na poprzednie wybory, a teraz widząc co się dzieje, zechcą wyrazić swoje weto wobec Kaczyńskich. Jednak w public relations lepszy jest PiS, więc hasła o tym, jak to "PiS nie umie rządzić i skapitulował" mogą zostać zagłuszone przez "cieniasy z PO tylko krytykują, ale wyborów się bali".




    Cztery scenariusze



    Powody i konsekwencje sobotniego oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego (rozwiązaniami najbardziej prawdopodobnymi są 2 i 3).



    • Scenariusz nr 1

    PiS składa wniosek, bo rzeczywiście chce nowych wyborów. Oficjalnie obowiązuje taka wersja. Ale w rzeczywistości PiS-owi nowe wybory mogą niewiele dać. Najpewniej nie zdobędzie zdecydowanie większej przewagi niż ma teraz. Dlatego szybko zrodziły się domysły na temat rzeczywistych powodów wypowiedzi Kaczyńskiego. Pojawia się nawet jeszcze bardziej daleko idąca wersja zdarzeń: może PiS chce nowych wyborów, by je przegrać? Może lepiej partia ta będzie się czuła w opozycji? Absurdalne?



    • Scenariusz nr 2

    PiS składa wniosek o samorozwiązanie Sejmu, tylko po to by został on odrzucony. Wtedy obciąża winą za nierozwiązanie Platformę Obywatelską (jako partię, która mogła o tym zdecydować dając wnioskowi poparcie). Opinii publicznej zostanie to przedstawione jako pretekst do zawiązania prawdziwej koalicji PiS-u z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. PiS dotąd źle się czuł, gdy słyszał, że zamiast pracować z PO, to wiąże się z Lepperem i Giertychem (poprzez pakt stabilizacyjny, zatem zaledwie koalicję parlamentarną). Teraz będzie mógł wszystkim mówić: proszę, PO blokuje jakiekolwiek decyzje, jedyną szansą dla Polski jest prawdziwa koalicja rządowa PiS-Samoobrona-LPR. To oznaczałoby przekazanie Lepperowi i Giertychowi kilku stanowisk w rządzie.



    • Scenariusz nr 3

    PiS składa wniosek, bo rzeczywiście chce wyborów. Ale - z czego oczywiście wcześniej partia ta zdawała sobie sprawę - Platforma odrzuca taką możliwość. Dlatego PiS czuje się upoważniony do wszczęcia procedury dymisji rządu, która umożliwi w konsekwencji rozwiązanie Sejmu (jeśli rząd w trzech etapach nie powstanie, prezydent może rozwiązać parlament). Opinii społecznej zostanie to przedstawione tak: musimy poświęcić nawet tak popularnego Marcinkiewicza, bo niedobra PO blokuje inne rozwiązania.



    • Scenariusz nr 4

    Kaczyński zapowiedział wniosek tylko dlatego, że oburzyły go ostre słowa, które wcześniej słyszał na konwencji PO. Poniosło go i powiedział co powiedział, ale tak naprawdę wniosek w ogóle nie zostanie złożony. Wkrótce zostanie ogłoszone, że LPR i Samoobrona są już tak posłuszne (wystraszone nowymi wyborami), że PiS wreszcie ma swobodę i "dla dobra Polski" może spokojnie rządzić.





    O co chodzi z ordynacją?

    Platforma mówi o zmianie ordynacji, jako warunku ewentualnego poparcia idei wcześniejszych wyborów. Chodzi o wprowadzenie ordynacji większościowej i okręgi jednomandatowe. Co by to zmieniało? Przy takiej ordynacji mniejsze szanse mają ugrupowania małe. Wtedy jednak ewentualnie można by wyjść z pata, jaki jest obecnie, że nie ma żadnej partii zdolnej samodzielnie rządzić. Oczywiście na czysto większościową ordynację nie zgodzą się mniejsze ugrupowania. Ewentualnie poprą system mieszany. Taki system zresztą proponuje PiS.




    Wiosną czy jesienią?

    • by wybory odbyły się wiosną

    Skoro miałyby się zgodnie z intencją Jarosława Kaczyńskiego odbyć jeszcze przed wizyta Benedykta XVI, czyli przed 25 maja, uchwała o rozwiązaniu Sejmu musi zostać podjęta do 6 kwietnia. Bo prezydent ma 45 dni na ogłoszenie nowych wyborów. Gdyby 6 kwietnia Sejmu już nie było, wybory mogłyby się odbyć 21 maja. Gdyby w grę wchodziła dymisja rządu, zorganizowanie wyborów przed wizytą byłoby trudne. Powoływanie rządu składa się bowiem z trzech etapów (desygnuje prezydent, potem Sejm, potem znów prezydent). Za każdym razem są terminy 14-dniowe. Mogłyby co prawda ulec skróceniu, gdyby wszyscy się co do tego porozumieli.



    • by wybory odbyły się jesienią

    Samorozwiązanie Sejmu będzie możliwe, jeśli opowie się za wnioskiem 307 posłów. PiS liczy 156 posłów, Samoobrona, która na jesienne wybory by się zgodziła - 56 posłów, SLD (zawsze za rozwiązaniem) - 55 posłów. To wciąż za mało. PO znów będzie decydować. Mogłaby się zgodzić na wybory, w razie zmiany ordynacji. Na razie PiS nie odpowiedział na taką propozycję PO.




    Powiedzieli nam



    Zbyszek Zaborowski
    lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej w woj. śląskim

    To co wyprawia Prawo i Sprawiedliwość to jakaś karykatura polityki. Sobotnia konwencja tej partii bardziej przypominała mi kabaret niż poważną dyskusję polityczną. Najpierw wystąpili premier Kazimierz Marcinkiewicz i wicepremier Ludwik Dorn i przez długi czas chwalili się, jak pod ich rządami jest wszystkim dobrze. Po nich jednak wystąpił prezes Kaczyński, który uznał, że wszystko jest do niczego i trzeba rozwiązać parlament.

    Tomasz Tomczykiewicz
    lider Platformy Obywatelskiej w naszym regionie

    W sobotę byliśmy świadkami kolejnej hucpy politycznej w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego. Coraz częściej wydaje mi się, że ciężar władzy zdecydowanie go przytłacza i nie radzi sobie on z narastającym stresem. Nie wiem po co chciał narobić tyle zamieszania – przecież wiadomo, że bez zgody Platformy nie da się rozwiązać parlamentu, a my w tej sprawie nie zmienimy zdania.

    Andrzej Grzesik
    przewodniczący Samoobrony w woj. śląskim

    To co wyprawia Jarosław Kaczyński to dla mnie jakiś totalny absurd. Myślę, że w tych wszystkich kombinacjach za chwilę sam się pogubi. Na pewno propozycji rozwiązania Sejmu towarzyszy jakiś ukryty cel – może to być rekonstrukcja koalicji albo rządu. Myślę, że Kaczyński może być zazdrosny o rosnącą popularność Marcinkiewicza i w jakimś zamieszaniu będzie usiłował się go pozbyć.

    Roman Giertych
    prezes LPR

    Propozycja PiS jest co najmniej niepoważna i ja osobiście uznaję ją za próbę zerwania paktu stabilizacyjnego. Co jakiś czas spotykamy się z prezesem Kaczyńskim, rozmawiamy ze sobą, dlatego nie można zaskakiwać partnerów umowy takimi propozycjami. To z jego strony niepoważne zagranie, skierowane głównie przeciwko Lidze.



    Rozmowa z doktorem Markiem Migalskim, politologiem z Uniwersytetu Śląskiego




    DZIENNIK ZACHODNI: Wnioskiem o samorozwiązanie Sejmu PiS zagnał Platformę do narożnika.

    DR MAREK MIGALSKI: Platforma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Zgodnie z przewidywaniami, nie poszła na rozwiązanie z wcześniejszymi wyborami, czym jednak naraża się na zarzut ze strony PiS-u o blokowaniu jakichkolwiek działań. Gdyby jednak zdecydowała się poprzeć wniosek o samorozwiązanie Sejmu, mogłaby się znaleźć w ogromnych tarapatach.

    DZ: Nie miałaby szans w wyborach?

    MM: Moim zdaniem nie. Moja teza jest taka, że PiS - tak jak podczas ostatnich wyborów podzielił Polskę na liberalną i solidarną - tak teraz podzieliłby wyborców na zwolenników i przeciwników Balcerowicza. To z punktu widzenia gry politycznej świetny ruch. Pozyskałby część elektoratu Samoobrony i LPR-u, którzy są przeciwni Balcerowiczowi. Do tego PiS wykorzystywałby popularność premiera Marcinkiewicza i poważanie, jakim cieszy się prezydent Kaczyński. Z pewnością sięgnięto by do potencjału, jakim dysponują ministrowie Wassermann czy Dorn, a to oznaczałoby walkę na teczki. Krótko mówiąc - PO byłaby na przegranej pozycji, nie wygrałaby tych wyborów.

    DZ: Ale PO i tak przegra propagandowo, nawet jeśli teraz jest przeciw wyborom. Bo te wybory i tak mogą się odbyć.

    MM: To prawda - PO przegra podwójnie. Raz przegra teraz - gdy PiS powie ludziom, że to PO blokuje zmiany w kraju, a tylko krytykuje. Drugi raz przegra - gdy wybory i tak się odbędą, bo rząd zostanie podany do dymisji.

    DZ: Ale PiS też może sporo stracić poświęcając Marcinkiewicza. Jest popularny, wyborcy mogą nie zrozumieć tego ruchu.

    MM: Tak, ale właśnie dlatego PiS teraz zrobi wszystko, by zrzucić winę za konieczność dymisji tak popularnego rządu na PO. Nie będzie to trudne.






    Za czy przeciw



    Partie wobec wniosku o samorozwiązanie Sejmu (oficjalne stanowiska)

    PiS - tak (bo "tak dalej nie da się rządzić", ale może chodzić tylko o pogrążenie PO)

    PO - nie (bo "Polacy nie chcą co chwilę awantur wyborczych", ale może chodzić o to, że PO czeka jeszcze na większą kompromitację rządów PiS-u lub też boi się, że po wyborach będzie musiała rządzić; z kim?, no właśnie)

    SLD - tak (konsekwentnie: Sojusz nie chce rządzącego PiS-u, więc liczy, że poprzez wybory go odsunie od władzy; SLD liczy też na lepszy wynik niż w ubiegłym roku)

    Samoobrona - nie (bo boi się wyborów, jeśli już miałyby być przyspieszone, to powinny się odbyć jesienią razem z wyborami samorządowymi)

    LPR - nie (bo boi się wyborów)

    PSL - nie (bo boi się wyborów)

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.