Wybierz region

Wybierz miasto

    Kochaj prezydenta swego

    Autor: Witold Pustułka

    2006-04-07, Aktualizacja: 2006-04-07 11:54 źródło: Dziennik Zachodni

    Po wprowadzeniu bezpośredniej ordynacji wyborczej prezydenci największych miast naszego regionu z pietyzmem zaczęli dbać o swój wizerunek zewnętrzny. Niestety, zdarza się i tak, że prezydenci zamiast rządzaniem bardziej ...

    Po wprowadzeniu bezpośredniej ordynacji wyborczej prezydenci największych miast naszego regionu z pietyzmem zaczęli dbać o swój wizerunek zewnętrzny. Niestety, zdarza się i tak, że prezydenci zamiast rządzaniem bardziej zajmują się robieniem tzw. dobrego wrażenia i... marketingiem swojego nazwiska.

    Mistrzem autopromocji jest prezydent Mysłowic - Grzegorz Osyra, który w minionej kadencji zasłynął dwiema tablicami, które wychwalają jego zasługi dla miasta - pierwszą umieszczono przy budowanym moście, a drugą w hali sportowej. Zwłaszcza ta ostatnia jest kuriozalna, bo stoi na niej, że "hala została zbudowana w czasach, gdy prezydentem RP był Aleksander Kwaśniewski, a prezydentem Mysłowic - Grzegorz Osyra". Władcę Mysłowic sławią też ukazujące się tam wydawnictwa, utrzymywane i sponsorowane przez samorząd.

    Zresztą zdecydowana większość prezydentów utrzymuje gazety samorządowe, których niemal wyłącznym celem jest pisanie panegiryków pod ich adresem. Finansowanie takich pism bywa kosztowne, a afekty mizerne. Społeczności poszczególnych miast dawno się już się w tym połapały i nawet tam, gdzie takie magistrackie czasopisma rozdawane są za darmo, nie cieszą się one dużym zainteresowaniem i zapełniają kosze w centrach miast. Wśród prezydentów pokusa inwestowania publicznych pieniędzy w propagowanie swoich - często wirtualnych, osiągnięć bywa jednak większa niż zdrowy rozsądek.

    Są też w naszym regionie prezydenci, którzy za cel postawili sobie uściśnięcie podczas kadencji jak najwięcej dłoni i spotkanie się z jak największą liczbą mieszkańców.

    Takim człowiekiem jest na pewno prezydent Dąbrowy Górniczej Jerzy Talkowski, z którego opozycja śmieje się, że niedługo zacznie chodzić także na zebrania szkolne. Regułą stało się u niego, że nie odmawia spotkania żadnej grupie mieszkańców, nawet tej kilkuosobowej i uczestniczy we wszelkich otwarciach, poświęceniach oraz odsłonięciach w swoim mieście, nawet tych najmniej istotnych. Wychodzi bowiem z założenia, że ludzie, którzy mają z nim bezpośredni kontakt, ponownie oddadzą na niego głos. W mniejszym wymiarze, takie samo kolędowanie uprawia zresztą prezydent Katowic - Piotr Uszok, który popołudniami regularnie spotyka się z mieszkańcami peryferyjnych dzielnic.

    Niektórzy prezydenci, którym nie wiedzie się w sprawach merytorycznych, postanowili zacząć zwracać na siebie uwagę oryginalnym strojem - z muszek prezydenta Zbigniewa Pawła Szandara śmieje się się już połowa Siemianowic. Tak samo zresztą jak i z kolejnych mutacji ubogiej fryzury prezydenta Rudy Śląskiej - Andrzeja Stani.

    Jeszcze inny sposób na promocję wymyślił sobie prezydent Częstochowy - Tadeusz Wrona. Wzorem byłego wojewody śląskiego Marka Kempskiego, stylizuje się on na męża stanu, silnego człowieka, przy którym mieszkańcy miasta mogą czuć się bezpiecznie. Czy taka taktyka okaże się skuteczna? Przekonamy się już podczas jesiennych wyborów samorządowych.

    Eugeniusz Moś, prezydent Świętochłowic, który jako prezydent nie odnosi spektakularnych sukcesów, postanowił natomiast, że na forum województwa błyśnie pomysłem, który wprowadzi go do elity regionu. Zaczął więc lansować ideę budowy spójnej aglomeracji śląskiej, usiłując przy okazji wyważyć drzwi, które już wcześniej otworzyli inni prezydenci. W efekcie szumnie rozpropagowane styczniowe spotkanie w tej sprawie - zorganizowane w Świętochłowicach - okazało się jedną wielką klapą.

    Z drugiej strony jest też grupka prezydentów, która niewiele przejmują się własnym wizerunkiem, a o ich popularności nie decyduje nachalne zaprzyjaźnianie się z mieszkańcami, ale ciężka codzienna praca. Takim ludźmi są na przykład prezydenci Gliwic - Zygmunt Frankiewicz, Rybnika - Adam Fudali czy Chorzowa - Marek Kopel. Nawet na dużych, otwartych spotkaniach potrafią zrugać swoich adwersarzy i nigdy - w przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu - nie składają obietnic, których nie będą w stanie spełnić.


    Plebiscyt DZ na najlepszych i najgorszych gospodarzy miast
     
    Minął już miesiąc od rozpoczęcia naszego plebiscyt na najlepszych i... najgorszych liderów samorządu regionu. Zainteresowanie Czytelników przerosło nasze oczekiwania. Napłynęło już do redakcji prawie 30 tysięcy głosów!
     
    Przed tygodniem pisaliśmy, że od pierwszego dnia naszego konkursu w ścisłej czołówce plasuje się się prezydent Chorzowa - Marek Kopel. I stało się! Rzutem na taśmę ten jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych samorządowców województwa śląskiego został nowym liderem naszego plebiscytu! Dosłownie o włos wyprzedza on ubiegłotygodniowego lidera - prezydenta Katowic Piotra Uszoka. Obydwu wspomnianych prezydentów łączy wieloletnia zażyłość, ale tym razem przyszło im się zmierzyć o tytuł najlepszego prezydenta województwa śląskiego.
     
    Ich prowadzenie na pewno dla nikogo nie jest niespodzianką. Chorzów i Katowice to bowiem jedne z najlepiej zarządzanych miast regionu. W czołówce najlepszych prezydentów - po raz pierwszy - pojawił się też Kazimierz Górski z Sosnowca, który w mijającej kadencji potrafił ściągnąć do miasta wielu dużych inwestorów.
     
    Wśród najgorszych na prowadzeniu umocnił się Grzegorz Osyra z Mysłowic. Jego przewaga w tej niechlubnej klasyfikacji rośnie z dnia na dzień. Trzeba jednak pamiętać, że są i tacy, którzy wskazują go jako dobrego gospodarza miasta i w tej klasyfikacji także jest w czołówce.
     
    Nasz plebiscyt potrwa co najmniej do połowy maja. Przypominamy, że honorujemy wyłącznie głosy oddane na oryginalnych kuponach z "Dziennika Zachodniego".

    Najlepsi prezydenci
    1. Marek Kopel – Chorzów
    2. Piotr Uszok – Katowice
    3. Grzegorz Osyra – Mysłowice
    4. Kazimierz Górski – Sosnowiec
    5. Paweł Silbert – Jaworzno

    Najlepsi burmistrzowie
    1. Józef Kalinowski – Kalety
    2. Antoni Szlagor – Żywiec
    3. Marek Balcer – Mikołów
    4. Zbigniew Krystek – Kłobuck
    5. Jan Chwiędacz – Imielin

    Najlepsi wójtowie
    1. Janusz Pierzyna – Jasienica
    2. Tadeusz Chrószcz – Marklowice
    3. Jerzy Socha – Konopiska

    Najgorsi prezydenci
    1. Grzegorz Osyra – Mysłowice
    2. Paweł Silbert – Jaworzno
    3. Stanisław Korfanty – Piekary Śląskie
    4. Zbigniew Szandar – SiemianowiceŚl.
    5. Jerzy Talkowski – Dąbrowa Górnicza

    Najgorsi burmistrzowie
    1. Alfred Sikora – Rydułtowy
    2. Stanisław Wieczorek – Miasteczko Śląskie
    3. Jan Berger – Czechowice-Dziedzice
    4. Józef Kalinowski – Kalety
    5. Andrzej Mruk – Siewierz

    Najgorsi wójtowie
    1. Małgorzata Pępek – Ślemień
    2. Roman Banduch – Herby
    3. Stanisław Paks – Mierzęcice

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.