Wybierz region

Wybierz miasto

    Krzysztof lubi ogień

    Autor: Maciej Wąsowicz

    2006-02-24, Aktualizacja: 2006-02-23 20:44

    Jeden z miejskich portali internetowych napisał, że Temida naprawiła swój błąd, wsadzając młodego mężczyznę za kratki. Błąd miał polegać na tym, że 21-letni Krzysztof P.

    Jeden z miejskich portali internetowych napisał, że Temida naprawiła swój błąd, wsadzając młodego mężczyznę za kratki. Błąd miał polegać na tym, że 21-letni Krzysztof P. już dawno zdradzał zamiłowanie do ognia, a mimo to cały czas był na wolności.

    - Takich ludzi od razu powinno się zamykać - mówią mieszkańcy bloku przy Okrężnej 7 A. Żaden nie podaje nazwiska - boją się, że kiedy podpalacz wyjdzie z aresztu, znów zaatakuje.

    W sobotę, 14 stycznia Krzysztof P. o mały włos nie doprowadził do ogromnej tragedii. Dzień wcześniej razem z kolegą pił wino. Około godz. 23 rozstali się i każdy z nich poszedł w swoją stronę.

    - Mnie zrobiło się zimno - relacjonuje wydarzenia tamtej nocy Krzysztof P. - Wszedłem do bloku przy ulicy Okrężnej 7 A. Później wjechałem na 7 piętro. Otworzyłem szafę. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłem ją podpalić.

    Nie miał rozpałki. Zjechał na parter, gdzie skrupulatnie pozbierał porozrzucane na podłodze papierowe reklamy. Kiedy wrócił na siódme piętro włożył je do reklamówki i tak przygotowaną rozpałkę umieścił w szafie, chwilę później wszystko podpalił.

    Kiedy ogień zaczynał się tlić, Krzysztof jak gdyby nigdy nic wsiadł do windy, zjechał na dół i spokojnym krokiem poszedł do domu.

    - Nie czekałem, aż przyjedzie straż pożarna - zaznaczał podczas przesłuchania podpalacz.

    Mówi także, że wiedział, że policja będzie go szukać. Dlatego całą sobotę ukrywał się przed funkcjonariuszami. Już po zatrzymaniu nie był w stanie podać powodu, dlaczego podpalił. Winę zrzucał na alkohol, który zaszumiał mu w głowie.

    Gdyby nie czujność lokatorów doszłoby do tragedii. Drzwi pani Stefanii M., które sąsiadują z podpaloną szafą, w połowie uległy całkowitemu spaleniu. Kiedy się paliły, ona była w pracy. Na szczęście w mieszkaniu został jej 19-letni siostrzeniec Szymon i pies, który zaalarmował o pożarze.

    - W momencie zacząłem gasić płomienie - relacjonuje młody mężczyzna.

    Wozy straży pożarnej były na miejscu już po kilku minutach. Na miejscu zjawiło się także pogotowie. Pomocy lekarskiej wymagały cztery osoby: Jan K., Zofia G. oraz dwójka małych dzieci: 12-letni Konrad i o cztery lata młodszy Robert. Wszyscy zostali podtruci dymem wydobywającym się z płonącej szafy. Załoga pogotowia zdecydowała, że dwójka starszych ludzi powinna trafić do szpitala na obserwację.

    Dużo później Krzysztof P. zmienił linię obrony. Twierdził, że uwierzył policjantowi, który namawiał go, by ten się przyznał, a wtedy kara będzie mniejsza. Prokuratura rejonowa postawiła 21-latkowi zarzuty i zawnioskowała o trzymiesięczny areszt tymczasowy. Sąd przychylił się do jej wniosku.




    Portret podpalacza

    Ma 21 lat. Urodził się w Bytomiu. Uczy się w zasadniczej szkole zawodowej. Jest szczupłym mężczyzną z niebieskimi oczami, pociągłą twarzą i pełnymi ustami. Cały czas pozostaje na utrzymaniu swojego dziadka.




    Zarzuty dla Krzysztofa P.


    Art. 163 %A7 1 Kk

    Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

    Art. 288. %A7 1 Kk

    Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.




    Kronika podpaleń:

    29/30 maj 2004 - windy przy ulicy Wróbla 6 D; straty - 1700 zł,

    4 stycznia 2005 - windy przy ulicy Korfantego

    14 stycznia 2005 - szafa przy Okrężnej 7 A; straty - kilka tysięcy złotych i cztery osoby poszkodowane,

    21 luty 2005 - windy przy ulicy Wróbla 36; straty - 300 zł.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.