Wybierz region

Wybierz miasto

    Miejsce urodzenia: Siemianowice

    Autor: Maciej Wąsowicz

    2006-03-17, Aktualizacja: 2006-03-16 14:04 źródło: Dziennik Zachodni

    "Więc gdybym miał kiedyś urodzić się znów - Tylko we Lwowie! Bo ni ma gadania i co chcesz, to mów - Ni ma jak Lwów!" - słowa napisane przez Emanuela Slechtera do muzyki Henryka Warsa już od jakiegoś czasu tracą na ...

    "Więc gdybym miał kiedyś urodzić się znów - Tylko we Lwowie! Bo ni ma gadania i co chcesz,

    to mów - Ni ma jak Lwów!" - słowa napisane przez Emanuela Slechtera do muzyki Henryka Warsa już od jakiegoś czasu tracą na aktualności.

    Dziś wiele przyszłych mam parafrazuje słowa Slechtera i myśli sobie w duchu: Więc gdybym miała urodzić gdzieś znów - tylko w Siemianowicach.

    W mieście z roku na rok rośnie liczba nowonarodzonych dzieci. Przy ujemnym przyroście naturalnym w skali kraju, czy szerszej - zachodniej Europy, jest to zjawisko, na pierwszy rzut oka, trudne do zrozumienia i wyjaśnienia.

    Fenomen urodzin

    Dlaczego w mieście borykającym się z kolosalnym bezrobociem rodzi się znacznie więcej dzieci niż w innych miastach naszego województwa? Odpowiedź okazuje się banalnie prosta. Udzielić potrafi jej jednak tylko Bartosz Kniażewski, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Siemianowicach Śląskich.

    Jego i kierowaną przez niego załogę złożoną z personelu lekarskiego, pielęgniarek i położnych chwalą pacjentki i polecają oddział swoim znajomym. W ten sposób, za pomocą poczty pantoflowej, liczba urodzin w Siemianowicach Śląskich systematycznie rośnie.

    Dzieci z importu

    I należy się tylko cieszyć - mówi Bartosz Kniażewski - Taka popularność i zaufanie pacjentek przynosi bowiem całemu szpitalowi wymierne korzyści finansowe.

    A placówka chronicznie potrzebuje pieniędzy, by nie kumulować zadłużenia.

    Za zwykły poród szpital miejski dostaje z Narodowego Funduszu Zdrowia aż 1100 zł. Cesarkie cięcie jest droższe i kosztuje 1400 zł.

    - Przyjmujemy porody nie tylko matek z naszego miasta - dodaje ordynator Kniażewski. - Ja i moi pracownicy obserwujemy tendencję, że rodzić przyjeżdża do nas coraz więcej kobiet spoza Siemianowic Śląskich. Obecnie tylko 70 procent spośród wszystkich urodzonych na oddziale dzieci, to obywatele Siemianowic.

    Na oddział ginekologii i położnictwa ściąga spora rzesza kobiet z miast ościennych - Czeladzi, Katowic i Chorzowa. Dlaczego matki zaczęły darzyć zaufaniem właśnie szpital w Siemianowicach Śląskich?

    - Odpowiedź jest prosta - twierdzi ordynator. - Oferujemy naszym pacjentkom szeroki wachlarz nowoczesnych metod porodu.

    W Siemianowicach nie muszą rodzić leżąc na wznak. Personel oddziału namawia przyszłe mamy, by wybrały najwygodniejszą dla nich pozycję. Mogą przecież rodzić w pozycji półsiedzącej lub w wannie.

    Przepis na sukces - wanna i teściowa!

    Jednak by poród w wannie był możliwy, pacjentka musi spełniać szereg warunków. Przede wszystkim musi zostać dokładnie przebadana przez internistę, który powinien stwierdzić, że stan zdrowia przyszłej mamy nie budzi najmniejszych nawet zastrzeżeń. Czasem mamy tylko rozpoczynają poród w wannie, tam starają się przetrwać pierwsze skurcze, a potem kończą rodzić już w tradycyjny sposób. Z mojego doświadczenia wynika, że z porodu w wannie korzysta coraz więcej pacjentek, które chwalą sobie rozluźniające właściwości wody - wyjaśnia Bartosz Kniażewski.

    Nowoczesna wanna, woda o temperaturze 37 stopni Celsjusza i obecność bliskiej osoby sprawiają, że rodząca kobieta, może czuć, że znajduje się pod czułą i fachową opieką.

    Kniażewski podkreśla, że obecność kogoś bliskiego podczas porodu ma czasem duże znaczenie.

    - I paradoksalnie przy rodzącej kobiecie nie zawsze jest mąż. Czasem nasze pacjentki życzą sobie rodzić w towarzystwie innej bliskiej osoby. Czasem jest to przyjaciółka, siostra, a innym razem matka. Może wyda się to niemożliwe, ale zdarzył się u nas przypadek, kiedy młoda mama rodziła w obecności swojej... teściowej.

    Do tej pory pacjentki mogły rodzić także w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Jednak w tej chwili ten sposób porodu podlega weryfikacji.





    Rodzić trzeba umieć

    Katarzyna Biernacka jeszcze nie urodziła. Przygotowuje się do porodu już na oddziale położniczym. Często ćwiczy na gumowej piłce, takiej na której skaczą małe dzieci.

    - Zdecydowałam się na poród tutaj, bo koleżanki twierdziły, że nie ma w okolicy lepszego położnictwa - mówi pani Katarzyna.

    Tak ona jak i wszystkie inne przyszłe mamy, które zdecydują się rodzić w siemianowickim szpitalu, mogła skorzystać z przyszpitalnej szkoły rodzenia "Przed pierwszym krzykiem".

    - W naszej szkole oferujemy zajęcia unikatowe w skali kraju. Nasze podopieczne chodzą na basen, trenują jogę, wykonują szereg ćwiczeń gimnastycznych - wszystko po to, by poród był łatwy i przyjemny - kończy ordynator Kniażewski.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.