Wybierz region

Wybierz miasto

    Pijani kierowcy zabijają na polskich drogach rocznie 500 ludzi

    Autor: Jacek Bombor

    2006-03-31, Aktualizacja: 2006-03-31 09:39 źródło: Dziennik Zachodni

    Śląscy policjanci biją na alarm. W ubiegłym roku zatrzymali prawie o połowę więcej pijanych kierowców niż rok wcześniej! Statystyki ogólnopolskie też są porażające.

    Śląscy policjanci biją na alarm. W ubiegłym roku zatrzymali prawie o połowę więcej pijanych kierowców niż rok wcześniej! Statystyki ogólnopolskie też są porażające. W 2005 roku zatrzymano 192 tysiące kierowców na podwójnym gazie.


    Będzin. W centrum miasta rozpędzony fiat 126p uderza w słup oświetleniowy. Siedzący na kolanach matki kilkumiesięczny chłopczyk ginie przygnieciony jej ciężarem. Prowadzący "malucha" ojciec jest pijany.

    Suszec. Podchmielony kierowca tira źle zabezpiecza przewożony ładunek. Na ostrym zakręcie stalowe rury spadają wprost na jadące samochody. Pod zwałami pękającej blachy, w trzech miażdżonych wozach giną trzy osoby, kilka jest poważnie rannych.

    Krzyżanowice. 19-letni Tomek wraca pieszo od dziewczyny. Z daleka widzi już swój dom. Nigdy tam jednak nie dociera, bo potrąca go śmiertelnie ford mondeo, prowadzony przez pijanego 27-latka.



    Pijani kierowcy sieją śmierć na naszych drogach. - Z ich winy w ciągu trzech lat na drogach naszego regionu zginęła setka ludzi - podaje smutne statystyki nadkomisarz Robert Piwowarczyk z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. - Kierowca po kielichu jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie - dodaje.

    W zeszłym roku śląscy policjanci zatrzymali 18 722 kierowców "na podwójnym gazie", a w 2004 "tylko" 14 919. Statystyki ogólnopolskie są porażające. - Na polskich drogach zatrzymano w ubiegłym roku 192 tysiące pijanych kierowców, o 18,6 tys. więcej niż w 2004 roku i jednocześnie najwięcej od siedmiu lat - informuje komisarz Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji w Warszawie. - Zabijają w wypadkach rocznie średnio pół tysiąca osób.



    Wstrząsające dane wcale nie muszą oznaczać, że coraz więcej osób jeździ po pijaku. Zwiększyła się wykrywalność tych przestępstw, bo policjanci coraz częściej realizują pomysły nastawione na ich wyłapywanie.

    Nowość to na przykład akcja pod kryptonimem "PUB", w której biorą udział nie tylko funkcjonariusze drogówki, ale także operacyjni z pionów kryminalnych. - Odwiedzają wieczorami lokale, dyskoteki, puby, podjeżdżają nieoznakowanymi wozami. Wtedy wyłapują ludzi, którzy po suto zakrapianej imprezie chcą wracać samochodami do domów - wyjaśnia nadkomisarz Piwowarczyk.

    Komisarz Szyndler wskazuje na współpracę z samymi kierowcami, którzy nauczyli się reagować na dziwne zachowania innych uczestników ruchu. - Gdy widzą, jak ktoś jeździ od "drzewa do drzewa", to dzwonią do nas. Mało tego, niektórzy jadą za pijanym kierując radiowozy do celu - wyjaśnia.



    Problem w tym, że to nadal zachowania incydentalne, które nie potrafią zagłuszyć społecznego przyzwolenia na picie. Bo piją wszyscy. Także policjanci, prokuratorzy, księża, politycy. Trudno w policyjnych statystykach znaleźć zawód, który byłby pominięty - ranking najbardziej rozpitych zawodów stworzyła lubelska policja. Najczęściej - w ponad połowie przypadków ujawnionych w zeszłym roku przez policję - zatrzymywani pijani kierowcy to bezrobotni i rolnicy.

    Stąd nowe akcje, które mają poprawić sytuację. W tym roku śląska policja razem z katowickim Duszpasterstwem Trzeźwości przygotuje kampanię medialną, która ma być adresowana do pozwalających na wsiadanie pijanym do samochodów po imprezach.

    - Chcemy skończyć ze społecznym przyzwoleniem na picie! Jeżeli kogoś zauważymy, jak wsiada po imprezie do auta, musimy natychmiast działać. Nasz sprzeciw może komuś uratować życie - wyjaśnia Piwowarczyk.



    Zaangażowanie kościoła jest bardzo ważne. Dla wielu kierowców głos wygrażającego z ambony proboszcza ma znacznie większą moc sprawczą niż apele mundurowych. - W większości jesteśmy katolikami, a jazda po pijanemu to przecież grzech. Grzechem jest narażanie czyjegoś życia, rodziny, grzechem jest zabijanie na drogach. Mówił już o tym papież Jan XXIII. Stwierdził, że ten, kto notorycznie łamie przepisy, gwałci także prawa boskie - przypomina ksiądz Marian Midura, duszpasterz polskich kierowców.

    Pomysły się mnożą. Policja w Legnicy chce karać mandatami także pasażerów, którzy pozwalają pijanym na jazdę, więc właściwie zgadzają się na złamanie prawa. Prewencja może przybierać różne formy. W Wielkopolsce firmy przewozowe montują w autobusach alcolocki. Gdy "wczorajszy" kierowca wsiada do autobusu, urządzenie nie pozwala odpalić silnika.



    Pijani w 2005 roku spowodowali na Śląsku 506 wypadków, w których zginęło 31 osób, a 600 zostało rannych! W pierwszych dwóch miesiącach br. z ich winy doszło do 33 wypadków. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych, ale 42 osoby zostały ranne.

    Policjanci stosują różne metody. Areszty dla najbardziej zatwardziałych drogowych recydywistów, publikacje wyroków w mediach, dozory policyjne, zabezpieczanie samochodów na poczet przyszłych kar.

    - W zeszłym roku wydaliśmy 130 decyzji o przepadku mienia o łącznej wartości ponad 400 tysięcy złotych - wylicza nadkomisarz Piwowarczyk.

    Skutecznym sposobem napiętnowania pijanych kierowców jest publikacja wizerunków sprawców najpoważniejszych wypadków w internecie. - To średniowiecze! - nie kryją oburzenia obrońcy praw człowieka. Ze względu na spory prawne wokół tego tematu, śląska policja wstrzymała się od realizacji tego pomysłu.

    - Jednak komendy w Lublinie, na Mazowszu i Dolnym Śląsku stosują ją z powodzeniem. To jednak wymaga ścisłej współpracy policji, prokuratury i sądu - wyjaśnia Marcin Szyndler.



    Dlaczego niewielu pijanych obawia się wsiąść po kielichu za kółko? Zakorkowane sądy, przewlekłość postępowań, większość wyroków w zawieszeniu - to wszystko powoduje, że drogowi recydywiści czują się bezkarnie. 34-letniemu Tomaszowi P. z Gliwic sądy w ciągu minionych kilkunastu lat łącznie orzekły zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres... 31 lat i 2 miesięcy. Trafił do aresztu niedawno, gdy w listopadzie jadąc po pijaku małym fiatem potrącił na przejściu dla pieszych kobietę.

    Zdaniem policji, gdyby kierowcy mieli świadomość nieuchronności i surowości kary, adekwatnej do zagrożenia, byłoby inaczej.

    - Skoro pijany kierowca ponosi karę po roku od zdarzenia, to co to za dolegliwość? On już dawno zapomniał o wszystkim. Kierowcy muszą ponosić konsekwencje swoich czynów znacznie szybciej - uważa nadkomisarz Piwowarczyk.



    Dlaczego więc nie skorzystać ze sprawdzonych sposobów z Europy Zachodniej, czy USA? - W Szwecji i innych krajach za jazdę po pijanemu grożą olbrzymie grzywny, uzależnione od wysokości dochodów. A kierowcy odzyskują prawo jazdy po odbyciu kuracji z terapeutą - podaje przykład komisarz Piwowarczyk.

    W Stanach Zjednoczonych kierowcy, którzy spowodowali wypadki po pijanemu, muszą odpracować obowiązkowe godziny np. w prosektoriach lub centrach rehabilitacji, gdzie leczeni są pacjenci z najcięższymi urazami po zdarzeniach drogowych. Czy widok olbrzymiej krzywdy i cierpienia, jaką może wywołać głupota za kółkiem, nie miałaby zbawiennych skutków na świadomość młodych kierowców?

    W Polsce na sto wypadków ginie 11 osób - wskaźnik śmiertelności jest najwyższy w Unii Europejskiej. Taka sytuacja wyraźnie niepokoi Komisję Europejską. Brukselę martwią nie tylko pijani kierowcy, ale zły stan dróg i brawurowa jazda. Dlatego Unia zastanawia się nad ujednoliceniem kar dla kierowców. Jeżeli pijany kierowca straci "prawko" na przykład w Niemczech, nie będzie mógł podróżować po żadnym innym kraju.





    Anna Sekudewicz, Radio Katowice



    Byli bardzo szczęśliwą rodziną. Własne mieszkanie, dwie dorastające córki. On, zawodowy kierowca (całe życie bez wypadku), świetny ojciec, uwielbiany przez kolegów i koleżanki córek, którym organizował wycieczki i szkolne zabawy. Wspaniały mąż, wesoły, ciepły, pracowity - prawdziwa "złota rączka" właśnie skończył remont kuchni i przedpokoju. Marzyli teraz z żoną o pierwszym od dziesięciu lat urlopie. Byli szczęśliwą rodziną, aż do tamtej niedzieli... Wszystko trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Szedł ulicą ze swoim 15-letnim siostrzeńcem. Zginęli obaj, zabici przez bardzo młodego i bardzo pijanego kierowcę w wielkim amerykańskim samochodzie. Wyrok brzmiał: 2,5 roku więzienia.

    Tylko tyle za zabicie dwóch ludzi na chodniku.

    "Wyrok"- reportaż w Polskim Radiu Katowice dzisiaj o godzinie 16.15.



    Bożena Klimus, TVP Katowice



    W telewizyjnym reportażu pod tytułem "Zabójczy promil", którego współautorem jest Jan Zub przedstawiamy historię Janusza P. Jeszcze niedawno był zwyczajnym człowiekiem. Miał dom, narzeczoną, ciekawą pracę. Dziś jest więźniem. Gdyby rano, po nocnej libacji nie wsiadł do samochodu, gdyby poczekał jeszcze parę godzin. Gdyby ktoś mu powiedział: "Piłeś - nie jedź!"...

    Bohater reportażu wciąż myśli o wypadku, którego był sprawcą. Pamięta każdy szczegół tragicznego zderzenia na drodze, każde zdanie zrozpaczonej rodziny człowieka, którego zabił. Janusz P. odsiaduje wyrok w Zakładzie Karnym w Jastrzębiu Zdroju. Wśród 1400 skazanych aż 169 to przestępcy drogowi.

    Reportaż dziś o godz. 18.40 w programie "Trójwymiar" w TVP3.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.