Wybierz region

Wybierz miasto

    Pod przykrywką firmy medycznej wyłudzali pieniądze

    Autor: Aldona Minorczyk-Cichy

    2006-03-22, Aktualizacja: 2006-03-23 07:30 źródło: Naszemiasto.pl

    Kamil B., 23-letni bezrobotny mechanik ze Świętochłowic, dostał w lipcu 2005 r. od tamtejszego Powiatowego Urzędu Pracy 10,5 tysięcy złotych na rozkręcenie interesu.

    Kamil B., 23-letni bezrobotny mechanik ze Świętochłowic, dostał w lipcu 2005 r. od tamtejszego Powiatowego Urzędu Pracy 10,5 tysięcy złotych na rozkręcenie interesu. Otworzył Niepubliczny Zakład Opieki Medycznej Free-Med przy ul. Matejki w Świętochłowicach.

    - Rozwiązaliśmy umowę już w październiku, bo pan B. się z nami nie rozliczył. Poza tym jego zakład nie został wpisany do rejestru wojewody, przez co działał nielegalnie. B. do tej pory nie zwrócił nam pieniędzy - mówi Tomasz Górski, dyrektor PUP w Świętochłowicach.

    Chociaż do rejestru wojewody Free-Med został wpisany dopiero dwa tygodnie temu, Kamil B. i czworo jego wspólników jeszcze w 2005 r. wygrali przetargi na opiekę nad starszymi osobami w Katowicach, Zbrosławicach i Orzeszu. Ten pierwszy przetarg został unieważniony, pozostałe nie. Jednak w Zbrosławicach i Orzeszu warunków umowy dotrzymała tylko jedna strona: gminy płaciły, ale z wykonywaniem usług było już gorzej.

    - Osoby niepełnosprawne, samotne zostały bez właściwej opieki, i to w czasie, kiedy temperatura na dworze spadała do minus 17 stopni - mówi Danuta Piwońska, kierownik MOPS-u w Orzeszu.

    Kamil B. oraz czworo jego wspólników - Krystyna O., Robert K., Sebastian B. i Karina S. - nie mieli głowy do troszczenia się o staruszków. Ich głównym zajęciem było fałszowanie zaświadczeń o zarobkach i dokumentacji firmy oraz wyłudzanie kredytów. Organizowali także fikcyjne szkolenia, po których sami sobie wystawiali certyfikaty. W taki sposób uwiarygadniali się w oczach urzędników tych gmin, w których chcieli wygrywać kolejne przetargi. W poniedziałek Kamil B. i Robert K. zostali zatrzymani przez policję. Właśnie wychodzili z banku z kolejną kartą kredytową. Limit na niej wynosił 35 tysięcy złotych. Dotychczas wyłudzili z banków 400 tysięcy złotych.

    Opiekunki z Free-Medu zostały bez wypłat. Ich byłym szefom grozi 8 lat więzienia.












    Kamil B., mimo że bardzo młody i niedoświadczony, potrafił wzbudzić zaufanie samorządów i banków. Choć swoją firmę Free-Med założył w lipcu 2005 roku z pieniędzy dla bezrobotnych, zdobył już kilka interesujących kontraktów z ośrodkami pomocy społecznej, a swoje podwoje szeroko otworzyły przed nim poważne banki. Gdyby zamiast oszukiwać, swoją energię ukierunkował na coś pożytecznego, na pewno zaszedłby daleko. Na przemyślenie swoich dokonań może mieć teraz nawet 8 lat. Za kratkami.



    Ten 23-letni mężczyzna nie miał pracy, ale miał pomysł i biznesplan. Zgłosił się Powiatowego Urzędu Pracy w Świętochłowicach po dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

    - Pomysł wydawał się bardzo dobry. Zapotrzebowanie na usługi pielęgnacyjno-opiekuńcze także było. Firma miała szanse na powodzenie. W lipcu 2005 roku udzieliliśmy mu 10,5 tys. zł dotacji. Jednak pan B. nie rozliczył się z nami, a jego zakład nie miał obowiązkowego wpisu do rejestru wojewody, przez co działał nielegalnie. Umowę rozwiązaliśmy zatem w październiku. Pieniądze mimo wezwań nie zostały zwrócone - mówi Tomasz Górski, dyrektor PUP w Świętochłowicach.



    B. nie dosyć, że nie oddał pieniędzy, to jeszcze zaczął pisać skargi na dyrektora PUP: do samorządu, wojewody, a nawet premiera. Jednocześnie zaczął stawać do przetargów na usługi w ośrodkach pomocy społecznej. W listopadzie wygrał przetarg w katowickim MOPS-ie. Uzyskał największą ilość punktów i miał się opiekować prawie tysiącem schorowanych osób! Do podpisania umowy jednak nie doszło. MOPS unieważnił przetarg, bo stawki zaproponowane przez zwycięzcę, czyli Free-Med, przekroczyły środki, jakimi ośrodek dysponował.

    Free-Med wygrał też przetarg w Orzeszu. Umowę podpisano 20 grudnia. B. i jego wspólnicy zatrudnili opiekunki dotychczas wykonujące w tym mieście usługi pielęgnacyjne. Warunki płacowe były niekorzystne. Kobiety oprotestowały je. Free-Med zatrudnił więc nowe pracownice. Ich praca pozostawiała jednak wiele do życzenia. Już w pierwszym dniu zamiast pojawić się u podopiecznych rano, stawiły się około południa. - Nie zabezpieczono porannej toalety, w mieszkaniach było zimno, nie podano śniadania. Następnego dnia część opiekunek nie pojawiła się wcale. Napłynęły liczne skargi. Nie mogliśmy czekać, aż stanie się jakieś nieszczęście. Podjęliśmy decyzję o natychmiastowym zerwaniu umowy i zabezpieczeniu potrzeb podopiecznych - mówi Danuta Piwońska, kierownik MOPS w Orzeszu. Free-Med straszył tamtejszy ośrodek sądem.



    Podobnie sprawa wyglądała w Zbrosławicach. Free-Med wygrał przetarg, bo przedstawił najtańszą ofertę.

    - Zatrudniłem Free-Med z ciężkim sercem, bo wcześniej korzystaliśmy z usług wypróbowanej firmy. Za dwa miesiące pracy zapłaciliśmy 7600 zł. Osobami, którymi miały się opiekować pracownice pana B., zajmiemy się. Nie pozostaną bez opieki - mówi zastępca wójta Wiesław Olszewski.

    Ani w Orzeszu, ani w Zbrosławicach nie sprawdzono, czy Free-Med znajdował się w rejestrze wojewody. Dlaczego?

    - Widocznie nasze wymogi były niewystarczająco ostre. Zanotuję to i następnym razem będę pamiętał o sprawdzeniu rejestru - zapewnia Olszewski.



    Przy przetargach B. i jego wspólnicy posługiwali się zaświadczeniami o przebytych szkoleniach i uzyskanych certyfikatach, które... sami sobie i swoim pracownikom wystawiali. Największe zainteresowanie policjantów ze Śląskiej Komendy Policji zwalczających przestępczość gospodarczą wzbudziła jednak "działalność" Free-Medu w bankach. - Zatrudnieni w firmie, którzy nie osiągali żadnych dochodów, fałszowali dokumenty i wystawiali sobie nawzajem zaświadczenia o zarobkach, sięgających nawet 9 tys. zł miesięcznie. Na ich podstawie z jednego tylko banku wyłudzili 400 tys. zł. Badamy, czy podobnych oszustw dopuścili się także w innych placówkach - mówi Jacek Pytel z zespołu prasowego KWP. •

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.