Wybierz region

Wybierz miasto

    Raport: śląska religijność

    Autor: Agata Pustułka

    2006-03-27, Aktualizacja: 2006-03-28 07:31 źródło: Dziennik Zachodni

    Ponad 40 procent mieszkańców województwa śląskiego regularnie uczestniczy w mszach świętych - wynika z analizy danych pochodzących z ostatniego listopadowego liczenia wiernych.

    Ponad 40 procent mieszkańców województwa śląskiego regularnie uczestniczy w mszach świętych - wynika z analizy danych pochodzących z ostatniego listopadowego liczenia wiernych. Region, biorąc pod uwagę kościelny podział kraju, różni się statystyczną religijnością. Posiłkując się sportową terminologią pierwsze miejsce przypada wiernym z archidiecezji katowickiej, którzy najliczniej (60 proc.) uczestniczą w mszach świętych z tego 60 proc. przyjmuje komunię. Choć w diecezji sosnowieckiej odsetek uczestniczących w mszach wynosi 36 proc. to aż 70 proc. z nich przyjmuje komunię.


    - Nie chodzi o ilość, lecz jakość, a na tę w diecezji sosnowieckiej nie możemy narzekać - ocenia ks. Jarosław Kwiecień rzecznik sosnowieckiego biskupa. - Patrząc jednak na dane zza miedzy, czyli archidiecezji katowickiej, od której dzieli nas zaledwie rzeka, widać różnicę. Trzeba jednak koniecznie wziąć pod uwagę specyfikę zagłębiowskiej religijności i uwarunkowania historyczne regionu. Mamy tu do czynienia nie tylko z bardzo silnym wpływem lewicowego nurtu, ale też z ludnością napływową, oderwaną od swych korzeni także religijnych.

    Polski kościół bez wielkich ofiar przeszedł przez czas transformacji ustrojowej, choć początek lat 90. był chyba najtrudniejszym okresem. Do historii przeszła pielgrzymka Jana Pawła II z 1991 roku, w czasie której ostro i gorzko przestrzegał rodaków przed grzechami konsumpcji oraz pułapkami zachodniej cywilizacji. Ten czas był jednak dla naszego województwa łaskawy.

    - Generalnie patrząc z perspektywy piętnastolecia, religijność Polaków jest budująca i teraz zbieramy owoce pontyfikatu naszego papieża - twierdzi ks. Kwiecień. - Poszliśmy w głąb, co widać analizując ilość osób przyjmujących komunię świętą oraz spowiadających się. W okresie spowiedzi wielkanocnej konfesjonały są oblegane. Spowiedź nie jest wypowiadaniem pewnej formuły, ale rozmową z duchownym. Wierni oczekują od nas rad i wsparcia.

    Kościół z wielką uwagą analizuje statystykę. Obrazuje ona tendencje ogólne ale także jakość pracy duszpasterskiej w poszczególnych parafiach.

    - To dane orientacyjne i ważne, bo mówią nam, gdzie w tej chwili jako Kościół jesteśmy, czy się nie oszukujemy oceniając, że jest tak dobrze, albo tak źle - mówi ks. Andrzej Kuliberda dyrektor wydziału duszpasterstwa ogólnego w Kurii Częstochowskiej. Ksiądz dodaje: - Pamiętajmy, że liczby nie odzwierciedlają do końca rzeczywistego zaangażowania wiernych i to z prozaicznej przyczyny. Liczenie odbywa się zwykle w ostatnią niedzielę listopada i bardzo często frekwencja zależy od aury. Właśnie wtedy wiele osób starszych, schorowanych zostaje w domach i słucha mszy świętych transmitowanych przez radio.

    Praktykowanie wiary zależy bowiem od niekiedy całkiem banalnych wydawałoby się czynników jak np. nagłośnienie w kościele, czy ogrzewanie, które pożera wielką część parafialnego budżetu. Dla większości wiernych pójście do kościoła to po prostu powinność wyssana z mlekiem matki.

    - Właśnie wizytuję parafie, w których uczestnictwo we mszach sięga 100 procent - wyjawia c ks. Piotr Kurzela, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii w Katowicach.

    W Archidiecezji Katowickiej wiernych zlicza się dwa razy do roku. Pierwsze liczenie miało miejsce 3 kwietnia 2005 dzień po śmierci Jana Pawła II. - Wówczas do kościołów przyszło 200 tysięcy więcej wiernych niż zwykle - przypomina ks. Kurzela.

    Ksiądz Kurzela pozycję śląskiego Kościoła tłumaczy przede wszystkim historią i całkowitym odpolitycznieniem. Śląski Kościół patrzy przede wszystkim na człowieka, by wspomnieć ogromne zaangażowanie w sprawy bezrobotnych, czy niezwykle skuteczną akcję katowickiego Caritasu dla ofiar MTK.

    Trzeba również dodać znikomy wpływ Radia Maryja na śląskich wiernych, a duży nowoczesnego, diecezjalnego radia eM i prestiżowego tygodnika jakim jest Gość Niedzielny. To także dbałość o pielęgnowanie tradycji.

    - Co widać patrząc na stale imponującą liczbę pątników pielgrzymki piekarskiej - cieszy się ks. Kurzela. - Nie sprawdziły się opinie tych, którzy twierdzili, że będzie inaczej.


    Rozmowa z ks. Romanem Laksą proboszczem Parafii Niepokalanego Serca NMP w Książenicach

    DZ: Z czego, zdaniem księdza, wynika śląska religijność?

    RL: Jest zbudowana na rodzinie, na rodzinnych tradycjach i rodzinnej więzi. Wynosi się ją z domu wraz z innymi przekazywanymi wartościami. Zwłaszcza, gdy rodzina jest cała, gdy rodzinna wspólnota jest pielęgnowana. Mogę coś o tym powiedzieć z punktu widzenia 80-letniej historii parafii, która jest taką dużą rodziną.

    DZ: Jak rodzi się ta więź?

    RL: Jest umacniana z pokolenia na pokolenie. To zżyta społeczność, bardzo przywiązana do swojej ziemi, do swojej małej ojczyzny. Niewielu jest tu przyjezdnych.

    DZ: Czyli jak ksiądz spotka jakiegoś parafianina, który opuścił mszę to nie pozostanie anonimowy?

    RL: Cóż znamy się tu wszyscy. 2 tysiące 300 parafian, z tego dwóch ewangelików. Reszta katolicy.

    DZ: Ile osób regularnie uczestniczy w niedzielnej mszy?

    RL: Około 1600 osób. To bardzo budująca liczba. Udział we mszy to stały element, rytuał, obowiązek i mam nadzieję też przyjemność.

    DZ: Jak wygląda uczestnictwo młodych ludzi w praktykach religijnych?

    RL: Mają inne niż starsi potrzeby. Zauważam, że bardziej potrzebują takiego emocjonalnego odczuwania wspólnoty. Odkąd tu jestem młodzież nigdy nie zawiodła. Sądzę jednak, że trzeba zmieniać formy duszpasterstwa, by odpowiedzieć na oczekiwania młodych.



    Rozmowa z ks. Jarosławem Wolskim proboszczem parafii pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Pasterza

    DZ: Zagłębie jest czerwone, ale miłością do Boga. Te słowa biskupa sosnowieckiego ks. Adama Śmigielskiego wygłoszone podczas wizyty Jana Pawła II w Sosnowcu przeszły do historii...

    JW: I wciąż są aktualne. Jeśli Zagłębiak chodzi do kościoła to w pełni w nim jest, aktywnie, z oddaniem. O tym świadczą choćby statystyki. Nie patrzmy na diecezję, ale tylko na moją parafię. Średnio w mszach świętych uczestniczy 20 proc. wiernych, ale ponad połowa przystępuje do spowiedzi.

    DZ: Parafia księdza usytuowana jest w blokowisku z wielkiej płyty. To parafia tzw. klasy robotniczej. Czy na życiu parafii transformacja gospodarcza bardzo odcisnęła swoje piętno?

    JW: To chyba oczywiste. Przede wszystkim wyludniła się. Wielu parafian po prostu wróciło w swe rodzinne strony. To osoby, które przed laty przyjechały do Sosnowca za chlebem. Wielu to bezrobotni, na emeryturach pomostowych, ludzie którym zawalił się świat. Tym większa rola Kościoła, księdza, bycia w parafialnej wspólnocie. My wykonaliśmy tu pracę u podstaw. Sam zaczynałem duszpasterską działalność w rozbudowanym garażu zwanym przez parafian Betlejemką. Wiele lat budowałem kościół bez wyciągania ręki do wiernych. Jestem z niego dumny, ale jego najważniejsze piękno tkwi właśnie we wspólnocie.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.