Wybierz region

Wybierz miasto

    Reanimacja lecznicy

    Autor: Maciej Wąsowicz

    2006-02-25, Aktualizacja: 2006-02-23 17:12

    Wystąpienie katowickiej Regionalnej Izby Obrachunkowej, która od 26 października do 7 listopada prowadziła kontrolę w Szpitalu Miejskim w Siemianowicach, wskazuje na nieprawidłowości związane z finansami placówki.

    Wystąpienie katowickiej Regionalnej Izby Obrachunkowej, która od 26 października do 7 listopada prowadziła kontrolę w Szpitalu Miejskim w Siemianowicach, wskazuje na nieprawidłowości związane z finansami placówki.

    Trudno jednak mówić o prawidłowościach, kiedy placówka tonie w długach. Restrukturyzacja, którą została objęta, jest na etapie "wdrażania" i nie przynosi żadnych wymiernych efektów. Z pewnością nie zapobiega wzrostowi zadłużenia siemianowickiego ZOZ-u, a przecież o to właśnie chodziło.

    Na czterech kartkach

    Inspektorom udało się wszystkie uwagi zmieścić na czterech stronach maszynopisu. Wyniki kontroli wskazują, że przepisy wewnętrzne szpitala dotyczące ewidencji zobowiązań, albo nie istnieją, albo nie są przestrzegane.

    Dział księgowości w szpitalu nie odprowadzał zaliczek na podatek dochodowy w wymaganym terminie. Na przestrzeni dwóch lat nieterminowe wpłaty dotyczyły kwoty blisko 230 tys. zł.

    Poślizgi w terminie i braki wpłat występowały także w zakresie składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne i fundusz pracy w okresie od 2001 do 2005 roku. Te zaległości idą już w miliony złotych. Część z nich uregulowano, ale większość nadal pozostaje niespłacona.

    Odpowiedzialni znani

    Odpowiedzialnością za taki stan rzeczy inspektorzy obarczyli Katarzynę Chlebicką-Skowronek, byłego dyrektora szpitala oraz Jadwigę Dyktus, główną księgową.

    Postępowanie restrukturyzacyjne, które wszczęto wobec placówki, może nieco odciążyć jej kulejące finanse. Zakład Ubezpieczeń Społecznych oddział w Chorzowie zaakceptował program naprawy finansów, a PFRON, któremu szpital też jest winny duże pieniądze, wydał pozytywną opinię dotyczącą restrukturyzacji.

    Czekanie na efekty

    Uregulowanie części zobowiązań możliwe było dzięki pożyczce ze Skarbu Państwa. Jerzy Toborek, dyrektor szpitala twierdzi, że program restrukturyzacji jest cały czas wdrażany, a na jego efekty trzeba będzie poczekać.

    - Niestety w chwili obecnej nie udaje się zatrzymać z miesiąca na miesiąc rosnącego zadłużenia - mówi dyrektor Toborek.

    Długi szpitala sięgają 20 mln zł. Jak wiadomo, każdy dług rodzi kolejny i w tym leży cała tragedia szpitala. Nawet jeśli teraz placówka wyjdzie na prostą w zakresie bieżącego finansowania, to i tak zjedzą ją odsetki, które musiałaby oddać wierzycielom.

    Dyrektor Toborek układając budżet na 2006 rok liczył, że kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia będzie wyższy niż w roku minionym. Liczył na 1,3 mln zł. Jednak polityka funduszu przekreśliła marzenia gospodarza siemianowickiego ZOZ-u. NFZ przyznał szpitalowi taki sam kontrakt jak rok temu.





    Oddłużanie na raty

    Plan restrukturyzacyjny, do którego przystąpił szpital, zakłada rozłożenie zadłużenia placówki na raty. Wobec instytucji państwowych zaległości sięgają kilku milionów złotych. Wierzyciele zgodzili się na rozłożenie długu na 5 rat. Co trzy miesiące szpital będzie musiał przelewać pieniądze na konta ZUS-u i PFRON-u. Jeśli restrukturyzacja przebiegnie bez problemów, wówczas szpital będzie mógł liczyć na umorzenie części zaległości.




    Pacjenci mogą być spokojni

    Program restrukturyzacyjny zakłada redukcję zatrudnienia w dziale organizacyjno-technicznym szpitala. Zabieg ten ma zmniejszyć koszty oraz zredukować ilość opłacanych etatów. W tej chwili w ZOZ pracuje 427 osób zajmujących 408 pełnych etatów. Dyrekcja zapewnia, że redukcja kosztów nie odbije się na jakości usług medycznych.




    Jak to się zaczęło?

    Problemy szpitala rozpoczęły się w momencie, w którym pracownicy zaczęli dochodzić przed sądami wynagrodzeń wynikających z ustawy 203. Skarb Państwa nie zapewnił środków na pokrycie dodatkowych wypłat, a do szpitala wkroczył komornik. Miasto zabezpieczyło w swoim budżecie 10 mln zł na oddłużenie szpitala. O kolejne 8,5 mln zł dyrekcja sądzi się z państwem.




    Na bilansie zerowym

    Zanim szpital zostanie oddłużony, minie sporo czasu. Miasta nie stać bowiem na jednorazowe oddłużenie placówki, gdyż skromny budżet nie udźwignąłby tak wielkich zobowiązań.

    - Chciałbym, żeby sytuacja finansowa szpitala wyjaśniła się w ciągu najbliższych trzech lub czterech lat. Jeśli prezydent i rada nadal będą pomagać szpitalowi, to po trzech latach będziemy na bilansie zerowym - mówi dyrektor Jerzy Toborek.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.