Wybierz region

Wybierz miasto

    Rękawice pełne forsy

    Autor: Rafał Musioł

    2006-03-10, Aktualizacja: 2006-03-09 16:51 źródło: Dziennik Zachodni

    Niewykluczone, że walka „Diablo” Włodarczyka z Virgilem Hillem odbędzie się nie w Warszawie, a w... Chinach. Virgil Hill za walkę z Krzysztofem Włodarczykiem chce 750.

    Niewykluczone, że walka „Diablo” Włodarczyka z Virgilem Hillem odbędzie się nie w Warszawie, a w... Chinach. Virgil Hill za walkę z Krzysztofem Włodarczykiem chce 750.000 dolarów i prawa do transmisji telewizyjnej w USA. Polak, chcący odebrać Amerykaniowi pas mistrza świata wagi juniorciężkiej WBA, ma zadowolić się niespełna jedną trzecią tej kwoty.

    - Takie sumy przy walce o tytuł w tej kategorii wagowej są normalne. Tyle tylko, że pojedynek planowany jest w Polsce, a to zmienia postać rzeczy. Poinformowaliśmy naszych rozmówców zza Oceanu o naszych realiach: największe pieniądze na całym świecie wykłada telewizja, w Polsce transmituje gale za darmo. Dlatego liczymy, że z tej wyjściowej oferty uda nam się sporo zbić - przyznał Piotr Werner, promotor w grupie "Hammer KnockOut Promotions".



    Ze względu na telewizyjną "rzekę miodu" negocjacje dotyczą też wspomnianych praw, o które stara się grupa Hilla. - Jeśli uda im się je sprzedać do telewizji płatnej, np. HBO, to wpływy będą olbrzymie. Trzyprocentowa oglądalność w USA to około 7,5 miliona ludzi. Powiedzmy, że połowa z nich funkcjonuje w systemie pay per view, więc za obejrzenie takiego pojedynku będzie musiała zapłacić po około 70 dolarów. Łatwo policzyć o jaką stawkę toczy się gra. Trudno się dziwić, że chcielibyśmy, żeby z tego stołu dla polskiej strony też coś spadło - mówi Werner.



    Nie wiadomo jednak czy do czerwcowej gali w Warszawie w ogóle dojdzie. Wielki problem stanowią koszty podobnej imprezy. Zakładając, że gaże obu pięściarzy w sumie przekroczą milion dolarów, to wliczając pozostałe wydatki trzeba będzie wyłożyć być może nawet trzy razy tyle. Nic więc dziwnego, że Andrzej Wasilewski, szef Hammera, próbuje nakłonić Amerykanów do partycypowania w kosztach. Dla nich podobne kwoty są przecież codziennością, w Polsce organizacja ciekawej gali to jedynie 300.000 dolarów.

    - Wczoraj otrzymaliśmy bardzo interesującą ofertę, która może diametralnie zmienić sytuację. Jeden z najpotężniejszych amerykańskich promotorów organizuje wielką galę w Chinach. W jej programie mają być trzy pojedynki o mistrzostwo świata, chciałby, żeby jednym z nich było właśnie starcie "Diablo" z Hillem! - ujawnił nam Werner.

    Włodarczyk ma więc wszelkie szanse na pobicie finansowego rekordu bokserów walczących w barwach polskich grup. Dotychczas na gali organizowanej w kraju gwiazdy wieczoru zarabiały w granicach 50-70 tysięcy złotych, początkujący pięściarze nawet dziesięciokrotnie mniej. Siedmiocyfrowe wynagrodzenie nad Wisłą pokwitował tylko Dariusz Michalczewski (20 kwietnia 2002 roku w Gdańsku) po znokautowaniu w drugiej rundzie Joeya DeGrandisa. Pojedynek organizował jednak Andrzej Grajewski i stacja "Premiere", a sam "Tygrys" i tak zrezygnował z części gaży.

    - Sporo wówczas straciłem - mówił kilka miesięcy później Grajewski dodając, że nie ma już ochoty bawić się w podobne przedsięwzięcia w Polsce.

    Podobne opinie wyraził Ziggi Rozalsky po wrocławskich walkach Andrzeja Gołoty.



    Nawet ring przepadł, ktoś go złożył i tyle go widziałem - opowiadał menedżer niedoszłego mistrza świata.

    Zadowolony był jedynie "Polsat", który na organizację pojedynku z Timem Witherspoonem wyłożył 2 miliony dolarów, ale pobił wszystkie rekordy oglądalności - wieczorem 2 października 1998 roku aż 88 procent wszystkich telewidzów przełączyło się właśnie na tę stację!



    Teraz magnesem przyciągającym widzów może być także Tomasz Adamek. Mistrz świata WBC wagi półciężkiej też myślał o występie w Polsce, ale nikt nie jest w stanie zaoferować wystarczająco wielkich pieniędzy.

    - Promujemy boks, ale samodzielnie na taką imprezę ma pewno nas nie stać. Musiałby się pojawić poważny sponsor, bo koszty takiej gali to przynajmniej 6 milionów złotych, z czego połowę pochłonęłyby honoraria dla Adamka i jego rywala - stwierdził Robert Wichrowski, szef Impresariatu ITI.

    Adamek kolejną walkę stoczy więc najprawdopodobniej znów w Stanach Zjednoczonych, gdzie będzie mógł liczyć na gażę wynoszącą w graniacach pół miliona dolarów.

    - Ciężko pracowaliśmy na to, żeby wejść na szczyt. Teraz nadchodzi czas zarabiania pieniędzy - przyznaje jego trener i menedżer, Andrzej Gmitruk.

    A o tym, że w Polsce nie ma warunków do organizowania naprawdę interesujących walk świadczy przypadek Włodarczyka, który zanim wyjdzie do ringu z Hillem, 25 marca musi pokonać w Siedlcach byłego mistrza świata Imamu Mayfielda.

    - Wysłaliśmy zaproszenia do sponsorskiej współpracy do wielu firm. Odzew był zerowy. I taki niestety jest nasz rynek - podsumowuje promotor Piotr Werner.

    W tej sytuacji Hammer KnockOut Promotions jako pierwsza z polskich gru weszła na rynek amerykański.



    Po wielu staraniach dostaliśmy licencję na tamtejszą działalność, a to już wielka sprawa. Ciągle się jednak uczymy i płacimy frycowe. Czasem płacimy je dosłownie, bo po przeanalizowaniu organizacji pierwszej naszej gali za Ocean odkryliśmy drobne błędy, które kosztowały nas przynajmniej 50.000 dolarów. Następnym razem już ich nie popełnimy - zapowiadają szefowie grupy, którzy przygotowują nie tylko walkę "Diablo", ale także Macieja Zegana, który ma szansę jeszcze w tym roku walczyć o pas mistrza świata wagi lekkiej. W Polsce? To akurat wydaje się wielce wątpliwe... •

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.