Wybierz region

Wybierz miasto

    Rozdano Złote Maski

    Autor: Henryka Wach-Malicka

    2006-03-28, Aktualizacja: 2006-03-28 09:32 źródło: Dziennik Zachodni

    Tę nagrodę wymyśliła nieżyjąca już redaktor Barbara Sośnierz, która nie przypuszczała chyba, że skromne uhonorowanie najlepszych w danym sezonie ról aktorskich przerodzi się w najważniejszą nagrodę teatralną w ...

    Tę nagrodę wymyśliła nieżyjąca już redaktor Barbara Sośnierz, która nie przypuszczała chyba, że skromne uhonorowanie najlepszych w danym sezonie ról aktorskich przerodzi się w najważniejszą nagrodę teatralną w województwie. Złote Maski wręczone zostały wczoraj po raz 38. w czasie uroczystej gali w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Formuła nagrody marszałka województwa śląskiego (tak brzmi jej pełna nazwa) zmieniała się przez lata. Dziś Złote Maski przyznawane są nie tylko aktorom, ale także innym realizatorom spektakli.

    Jury ma pewną swobodę w wyborze kategorii; tym razem przyznało wyróżnienia w dziewięciu teatralnych specjalnościach.

    Gdy w Londynie dopiero szykują się do brytyjskiej premiery "Footloose" (kwiecień 2006), w Gliwicach tytuł ten grany jest już prawie cztery lata. Gliwicki Teatr Muzyczny wystawił "Footloose" jako trzecia scena świecie, po Nowym Jorku i Sydney. Od wczoraj zespół GTM ma nowy powód do satysfakcji - premiera "42nd Street - 42 Ulicy" uznana została przez jury Złotych Masek za najlepsze przedstawienie, zrealizowane w 2005 roku na scenach województwa śląskiego.

    Broadway jest wszędzie
    Ten kto wymyślił nazwę Gliwicki Teatr Muzyczny, trafił w dziesiątkę. W pojemnej formule mieszczą się zarówno różne gatunki muzyczne, jak i rozmaite style inscenizacji; eksperymentu artystycznego nie wyłączając. Zdaje się jednak, że ambicją szefów gliwickiej sceny (a na pewno ich ulubionym zajęciem) są pierwsze polskie wystawienia światowych przebojów, czego przykładem realizacja nagrodzonego przedstawienia. Właściwie to aż dziwne, że żaden polski teatr nie pokusił się dotąd o wystawienie "42 Ulicy", w której przebój goni przebój, a wyraziste role pozwalają na obsadzenie aktorów w każdym wieku. Sukces gliwickiej inscenizacji to jednak coś więcej niż arcyudane kompozycje Harry'ego Warrena. To rzadko spotykane, harmonijne połączenie staroświeckiego wdzięku libretta ze spontanicznością wykonawców, grających poniekąd siebie. Rzecz dzieje się przecież w teatrze i o perypetiach artystów musicalowych opowiada. Reżyserski cudzysłów, w jaki Maria Sartova ujmuje tę bajkę (?) o niezwykłej karierze młodziutkiej aktorki i pięknym zejściu ze sceny przemijającej gwiazdy, paradoksalnie wzmocnił emocjonalną siłę spektaklu. Ważną rolę w mechanizmie scenicznego prawdopodobieństwa odgrywa nowy, dowcipny i refleksyjny gdy trzeba, przekład tekstu, dokonany przez Jacka Mikołajczyka. Rozśpiewana, stepująca młodzież po jednej stronie rampy, szybko łapie kontakt z rówieśnikami na widowni, wśród których wcale nie brakuje takich, którym marzy się sukces Peggy Sawyer. Broadway to w końcu tylko metafora.

    Dwa afisze
    Złota Maska dla "42 Ulicy" to dobry pretekst do przyjrzenia się polityce repertuarowej Gliwickiego Teatru Muzycznego, od kilku sezonów wyrastającego na jedną z ważniejszych scen muzycznych w Polsce. Ci, którzy w GTM dawno nie byli, trochę się sukcesowi dziwią. Ci, którzy śledzą jego poczynania - wręcz odwrotnie. A najbardziej cieszy się publiczność, która głosuje wprost, wykupując ponad 90 procent biletów.

    - Oczekiwania widowni - mówi Paweł Gabara, dyrektor Gliwickiego Teatru Muzycznego - to delikatna materia, bardziej skomplikowana niż w innych teatrach. Ta scena przez dziesiątki lat nosiła nazwę Operetki Śląskiej i klasyczne operetki wystawiała przede wszystkim. Reformując teatr - organizacyjnie i artystycznie - wiedzieliśmy więc, że nie wolno lekceważyć tysięcy widzów, przywiązanych do tradycyjnych tytułów i inscenizacji. Z drugiej strony, teatr zaczynał tracić młodą publiczność, której tradycyjny repertuar nie interesował w żadnym wymiarze. Zaryzykowaliśmy więc dwa umowne afisze; realizując na przemian "Księżniczkę czardasza" i "Footloose".

    Pomysł się sprawdził. Po kilku latach takiej "dwulicowej" działalności okazało się, że przeciwne obozy publiczności zaczynają się powoli przenikać. Dziś starsi państwo przychodzą na "42 Ulicę", a na "Hello, Dolly" to już regularnie, młodzieży nie brakuje zaś nawet na "Zemście nietoperza"! Ludzie zaczynają chodzić nie tylko na tytuły, ale i na ulubionych wykonawców.

    Zmień lakierki na trampki
    W Gliwickim Teatrze Muzycznym naczelna zasada brzmi: pracuj tak, byś mógł zagrać i hrabiego, i hip-hopowca. Nie ma mowy o jakiejkolwiek specjalizacji; balet śpiewa, chór tańczy, a soliści, jak trzeba w przyspieszonym tempie muszą nauczyć się stepowania. Repertuar jest ogromny, obejmuje ponad dwadzieścia pozycji: jedną operę (w czerwcu dojdzie inscenizacja "Carmen" w Ruinach Teatru Miejskiego), siedem klasycznych operetek, pięć musicali, jedną farsę, sześć spektakli baletowych, sześć przedstawień dla dzieci, formy koncertowe etc. Dla wykonawców to wyzwanie. Różne gatunki wymagają stosowania odmiennych technik śpiewu i tańca, dlatego - dla higieny artystów - przedstawienia gra się w tzw. blokach, a każde przejście (np. z operetki do musicalu) poprzedzone jest przerwą i lekcjami z korepetytorem.

    GTM jako jeden z pierwszych zmienił też formułę organizacyjną, na stałych kontraktach angażując tylko tancerzy, członków chóru i orkiestrę. Soliści angażowani są do poszczególnych ról albo mają innego rodzaju umowy. To pozwala elastycznie gospodarować siłami wykonawców i zapraszać aktorów gościnnych. Stale współpracują z GTM m.in. Grażyna Brodzińska i Maciej Niesiołowski, rolę Carmen na pewno zaśpiewa Małgorzata Walewska. Ale mają Gliwice i swoich świetnych wychowanków. Śpiewacy - Wioletta Białk, Anita Maszczyk, Michał Musioł, Arkadiusz Dołęga; tancerze - Kamila Święcicka, Tomasz Dynarowicz i Jurij Stesew, dyrygenci - Ruben Silva i Tomasz Bernacki - to tylko niektórzy z tych, dla których publiczność przychodzi do teatru przy ul. Nowy Świat. A potem kupuje bilety na następny spektakl.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.