Wybierz region

Wybierz miasto

    Rozmowa z Justyną Steczkowską, piosenkarką

    Autor: redakcja@dz.com.pl

    2006-03-25, Aktualizacja: 2006-03-24 19:50 źródło: Dziennik Zachodni

    DZ: Były one dosyć odważnym krokiem. JS: Od krążka "Mów do mnie jeszcze" w zasadzie sama wydaję swoje płyty. Cieszę się, że było mnie stać na to, żeby nagrać dwie bardzo niekomercyjne płyty.



    DZ: Były one dosyć odważnym krokiem.

    JS: Od krążka "Mów do mnie jeszcze" w zasadzie sama wydaję swoje płyty. Cieszę się, że było mnie stać na to, żeby nagrać dwie bardzo niekomercyjne płyty. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że nie trafię do tak szerokiej publiczności jak przy "Dziewczynie szamana" czy "Nagiej". Te krążki zawierały jednak popowe piosenki, których wszędzie jest pełno. One łatwiej trafiają do publiczności. Przygotowując dwie ostatnie płyty myślałam o dojrzałej publiczności, która zrozumie, co chcę przekazać przez muzykę, o publiczności wrażliwej na piękno i słowa. Teksty są bardzo ważne w muzyce. Czasami dobija mnie banalność niektórych piosenek.

    DZ: Na "Femme Fatale" sięgnęła pani po utwory wielkich dam muzyki. Która z tych kobiet jest pani najbliższa?

    JS: Żadna. Ja jestem sobą, każda z nich była sobą. Tego nie da się absolutnie porównać. One były wielkie, ja staram się dojść do ich wielkości, ale przede mną jeszcze daleka droga.

    DZ: A którą pani najbardziej ceni?

    JS: Wszystkie mają w sobie to coś. Pod względem wokalnym absolutnie wyjątkowe były Ewa Demarczyk, Anna German czy Edith Piaf. One z tej plejady gwiazd, które wybrałam, są najlepszymi wokalistkami. No ale nikt nie doścignie wdzięku i zmysłowości Marilyn Monroe, charyzmy Marleny Dietrich, uroku Brendy Lee.

    DZ: Na płycie "Alkimja" widoczna jest pani fascynacja kulturą żydowską.

    JS: Rzeczywiście, zafascynowała mnie żydowska muzyka i kultura. Przez te teksty i muzykę mogłam unieść się ponad czas. Ta muzyka opowiada o stworzeniu świata, o tym, jak ważną rolę w naszym istnieniu odgrywa siła wyższa, że nasza obecność tutaj ma swój wielki sens. "Dzień, rok, wiek, trwa nieodwracalny czasu bieg. Życie krótko trwa, nie urońmy żadnej chwili". "Alkimja" to piękne, ponadczasowe teksty napisane przez Romana Kołakowskiego. Chwała mu za to, że zrobił to tak dobrze. Niektóre teksty są tłumaczone, inne inspirowane. Ta płyta to rzecz wyjątkowa. Na rynku jest już od czterech lat. I wciąż cieszy się powodzeniem.

    DZ: Pani Justyno, pani ma egzotyczną urodę. Właśnie trochę żydowską.

    JS: Jak byłam w Indiach, to mówili, że jestem ich, tylko mam trochę za jasną skórę. Jak byłam w Tajlandii, wszyscy mówili, że jestem Tajką zmieszaną z Europejką. Odnosili się do mnie jak do swojej. Gdy pojechałam do Kopenhagi na żydowski festiwal, wszyscy byli przekonani, że jestem Żydówką. A ja jestem po prostu Polką!

    DZ: Ta egzotyczna uroda jest po mamie?

    JS: Ja jestem bardziej podobna do taty. Ale prawdą jest, że w żyłach mojej mamy płynie tatarska krew i mam po niej trochę skośne oczy.

    DZ: Na scenie, razem z panią, występują siostry, bracia. Jak układa się ich kariera?

    JS: Madzia wydała już pierwszą swoją płytę z zespołem Indigo. Nagrali już drugi materiał. Moi bracia Paweł i Marcin mają swoje zespoły Mimofoni i Ludofoni. Grają bardzo interesującą muzykę. Teraz założyli jeszcze formację DJ Brothers i grają bardzo współczesną muzykę klubową. Mam bardzo twórcze rodzeństwo.

    DZ: A nie boi się pani konkurencji?

    JS: Nie, uważam, że zdrowa konkurencja jest wskazana. To jest zawód, w którym człowiek nigdy nie czuje się bezpiecznie. To ma swoje dobre i złe strony. Pojawiają się młodzi ludzie, fantastyczni, utalentowani, zdolni. Prą do przodu. I bardzo dobrze, bo takie jest ich zadanie. Absolutnie nie należy ich eliminować. Wręcz przeciwnie, trzeba się uczyć od nich tego, czego sami nie potrafimy.

    DZ: Zaprojektowała pani ostatnio własną kolekcję strojów dla firmy Gatta. Czy moda może kiedyś stać się dla pani ważniejsza od sceny?

    JS: Nie sądzę, myślę, że to zajęcie dorywcze, dla zabawy. Robię to, bo lubię. Dużo rzeczy projektuję sama dla siebie, w zasadzie wszystko co noszę na scenie. Natomiast ja jestem muzykiem i chciałabym na całe życie nim pozostać. Ale życie jest takie długie, bywa różnie. Może ludzie nie będą chcieli mnie słuchać, bo nie będę miała nic ciekawego do powiedzenia, a może wyjadę w świat, bo moją drugą wielką pasją jest fotografia i zrobiłam już dużo portretów dzieci z całego świata, a może po prostu zwariuję... Kto wie, co mnie czeka jutro?


    Justyna Steczkowska urodziła się w 1972 roku. Jest wokalistką, skrzypaczką i aktorką. Pochodzi z wielodzietnej muzykalnej rodziny. Zadebiutowała wygrywając program telewizyjny „Szansa na dukces”. W 1994 roku zdobyła Grand Prix Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Zwyciężyła na Festiwalu Państw Bałtyckich w Karlshamm, reprezentowała Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji w Dublinie. Współpracowała z Grzegorzem Ciechowskim, czego owocem była rewelacyjna debiutancka płyta „Dziewczyna szamana”. Ma na swoim koncie 6 Fryderyków, Wiktora, Złoty Wieszak, złote i platynowe płyty oraz liczne nagrody radiowe.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.