Wybierz region

Wybierz miasto

    To była pomyłka

    Autor: Maciej Wąsowicz

    2006-03-23, Aktualizacja: 2006-03-22 19:51 źródło: Dziennik Zachodni

    Przed Sądem Rejonowym w Siemianowicach Śląskich toczy się proces oskarżonej o fałszowanie dokumentów Urszuli N. dyrektorki tamtejszego Zespołu Szkół Specjalnych.

    Przed Sądem Rejonowym w Siemianowicach Śląskich toczy się proces oskarżonej o fałszowanie dokumentów Urszuli N. dyrektorki tamtejszego Zespołu Szkół Specjalnych. Wczoraj Magdalena Wójcik, sędzia prowadząca sprawę przesłuchała kolejnego świadka w procesie.


    Urszula Styperek, prowadząca księgowość w Zespole Szkół Specjalnych miała rzucić światło na wypłacanie nieprawnych należności za godziny nadliczbowe Krzysztofowi Zberkowi, nauczycielowi wychowania fizycznego w tejże szkole.

    Poza tym sąd wezwał na świadka Lidię Grabiec. Ta jednak, według obrońcy Urszuli N. mecenasa Aleksandra Jachimowicza na stałe wyjechała za granicę i nie mogła się zjawić na rozprawie.

    Wczorajsze posiedzenie sądu miało wyjaśnić tylko część zarzutów postawionych Urszuli N. przez prokuratora rejonowego. Oskarża się ją między innymi o fałszowanie list obecności i dorabianie dokumentacji pracowniczej.

    Urszula Styperek tłumaczyła jednak, jak to się stało, że Krzysztof Zberek dostawał wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, których podobno nie przepracował.

    - W październiku 2002 roku miałam wątpliwości, czy Krzysztofowi Zberkowi powinna zostać wypłacona należność za godziny nadliczbowe - wyjaśniała przed sądem księgowa Zespołu Szkół.

    Jej wątpliwości wynikały z tego, że nauczyciel był zatrudniony w dwóch placówkach wchodzących w skład zespołu szkół, a naliczanie mu godzin nadliczbowych nie było do końca oczywiste.

    - O moich wątpliwościach poinformowałam panią dyrektor Urszulę N. telefonicznie. Ta obiecała, że zorientuje się w sprawie i oddzwoni - ciągnie wyjaśnienia Urszula Styperek.

    Dyrektorka jak obiecała, tak zrobiła. Oddzwoniła i nakazała księgowej wypłacić Krzysztofowi Zberkowi należność za nadgodziny. Urszula Styperek robiła to na polecenie dyrekcji przez następnych kilka miesięcy. Jednak w lutym otrzymała pismo od Urszuli N. by od następnej pensji potrącać Zberkowi z wypłaty niesłusznie naliczone nadgodziny.

    Obrońca Urszuli N. mecenas Aleksander Jachimowicz pytał świadka, kto odpowiadał za naliczanie nadgodzin dla nauczycieli. Urszula Styperek odpowiedziała, że pani dyrektor nie robiła tego osobiście, a jedynie zatwierdzała listy swoim podpisem. Obowiązek ten miała wziąć na siebie jej ówczesna zastępczyni Maria Sobieraj.

    Sama oskarżona czuje się niewinna. Zarzuty prokuratury kwituje stwierdzeniem.

    - Cała sprawa wynikła z pomyłki osoby naliczającej nadgodziny - mówi Urszula N.

    Pani dyrektor ZSS, kiedy zauważyła, że nasz reporter próbuje jej zrobić zdjęcie, kiedy ta będzie wychodzić z sądu postanowiła interweniować u służb porządkowych i w kierownictwie sądu. Kiedy to nie pomogło, wymknęła się wyjściem ewakuacyjnym i w towarzystwie swojej koleżanki odjechała.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.