Wybierz region

Wybierz miasto

    Z czego żyją byli liderzy śląskich samorządów?

    Autor: Witold Pustułka

    2006-03-30, Aktualizacja: 2006-03-30 18:59 źródło: Dziennik Zachodni

    Wielu obecnych prezydentów śląskich miast, którzy nie są pewni swojej politycznej przyszłości i boją się, czy ponownie zostaną wybrani na stanowisko, już teraz szuka sobie nowych miejsc pracy.

    Wielu obecnych prezydentów śląskich miast, którzy nie są pewni swojej politycznej przyszłości i boją się, czy ponownie zostaną wybrani na stanowisko, już teraz szuka sobie nowych miejsc pracy. Praktyka pokazuje jednak, że byli prezydenci po zakończeniu kadencji radzą sobie w życiu o wiele lepiej, jak przeciętni mieszkańcy naszego regionu. Bywają jednak wyjątki od tej reguły....

    Konwent śląskich prezydentów to pewna zamknięta grupa towarzyska, która nie dopuszcza do siebie ludzi postronnych. Hermetyczna grupa kilkunastu osób spotyka się co najmniej raz w miesiącu, głównie przy okazji posiedzeń Rady KZK GOP. Podziały polityczne w tym środowisku nie mają żadnego znaczenia - dlatego prezydenci z prawicy w najlepsze biesiadują z kolegami z lewicy. Przy okazji ustalają oni wspólną taktykę działań, która dotyczy głównie ich interesów. Zdarza się, że prezydenci zakładają "spółdzielnie" - na przykład w sprawie oficjalnej wersji swoich zarobków, zakresu korzystania z aut służbowych lub bojkotowania niektórych dziennikarzy, którzy zadają niewygodne pytania.

    Śląscy prezydenci mają ogromne poczucie zawodowej solidarności i nie pozwalają na robienie krzywdy swoim byłym kolegom. W ten sposób na przykład były prezydent Zabrza - Roman Urbańczyk został szefem KZK GOP. Marszałkiem województwa jest były prezydent Sosnowca Michał Czarski - który w najważniejszych sprawach wciąż zasięga opinii kolegów-prezydentów i bez ich akceptacji nie podejmie żadnej strategicznej decyzji. Wicemarszałkiem jest natomiast były prezydent Częstochowy - Wiesław Maras, który także wpisuje się w ten nieformalny układ. To jednak postaci ze świecznika, a w tle jest wielu innych byłych prezydentów, którzy nie mogą narzekać na swój los. Sztandarowym przykładem jest były burmistrz Cieszyna - Jan Olbrycht, który dzięki wsparciu Akcji Wyborczej Solidarność najpierw został marszałkiem województwa śląskiego, a dzisiaj jest eurodeputowanym Platformy Obywatelskiej. Najbardziej o swoich ludzi dba jednak SLD. Byłemu prezydentowi Będzina - Antoniemu Marcinkiewiczowi pracę zapewnił poprzedni wojewoda śląski Lechosław Jarzębski. Tak samo zadbał on o byłego prezydenta Zawiercia - Konrada Imielskiego, którego uczynił dyrektorem generalnym Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Na swój los nie może także narzekać były prezydent Jaworzna - Marian Tarabuła, który oprócz stałego zatrudnienia otrzymał od SLD ekskluzywną radę nadzorczą.

    Wielu byłych prezydentów i wiceprezydentów pracuje dzisiaj w bankach, albo ma własne firmy. Właściwie nikomu z nich po odejściu ze stanowiska nie stała się krzywda. Niektórzy, pracując w spółkach komercyjnych, zarabiają o wiele lepiej, jak na wcześniej piastowanych urzędach, wykorzystując przy tym układy, które stały się ich udziałem dzięki sprawowanej funkcji.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.