Wybierz region

Wybierz miasto

    Zarówno świat, jak i nasz rząd robią wszystko, by benzyna była droga

    Autor: Beata Sypuła

    2006-04-06, Aktualizacja: 2006-04-06 07:30 źródło: Dziennik Zachodni

    Tanio już było - mówią analitycy rynkowi. Teraz paliwo może już tylko drożeć. Zamiast marzyć o amerykańskich cenach benzyny, nastawmy się na polskie. Co to oznacza? Niebawem możemy zapłacić za litr "95" nawet 4,50 ...

    Tanio już było - mówią analitycy rynkowi. Teraz paliwo może już tylko drożeć. Zamiast marzyć o amerykańskich cenach benzyny, nastawmy się na polskie. Co to oznacza? Niebawem możemy zapłacić za litr "95" nawet 4,50 złotych.



    W ciągu ośmiu miesięcy rynek paliw wsadził Polaka na huśtawkę. Począwszy od wrześniowych wyborów, poprzez prezydenckie - jechaliśmy na benzynie w średniej cenie 4,30 zł za litr - mimo spadku części akcyzy.

    Kiedy 31 września 2005 r. Aleksander Kwaśniewski powołał Kazimierza Marcinkiewicza na urząd Prezesa Rady Ministrów, wielu zadawało sobie jedno pytanie: czy nowy gabinet "odwiesi" cząstkę akcyzy, obniżonej przez rząd Marka Belki?

    Premier Marcinkiewicz ogłosił dwie dobre wiadomości: najpierw, że akcyzy do poprzedniego wysokiego stanu nie przywróci, a potem - że dzięki jego rządowi cena benzyny spadła.

    Taki stan trwał do zeszłego piątku 23 marca, kiedy cena paliw zaczęła piąć się w górę. Co takiego się stało na świecie i w Polsce, że musimy na stacjach benzynowych płacić więcej niż przywykliśmy? Mało tego: analitycy mówią, że kwestią najbliższych godzin jest przekroczenie magicznej kwoty 4 złotych za litr najpopularniejszej "95".

    Czarę goryczy przelewa zapowiedź, że już w tym roku wrócimy do 4,50 zł, zapomnianych od wyborczego września. Przyczyni się do tego nie tylko sytuacja na rynku paliw i walut na świecie, ale i nasz rząd. Brak stabilnej sytuacji politycznej w kraju chwieje złotym. Z kolei w miniony piątek wicepremier Zyta Gilowska zapowiedziała potrzebę podniesienia akcyzy na paliwa.

    Przyczyna podwyżki akcyzy jest jasna: bez zastrzyku pieniędzy pochodzących z naszych kieszeni nie uda się zmniejszyć deficytu budżetowego i zaspokoić żądań koalicjantów PiS. Na zwiększeniu akcyzy budżet może zyskać nawet 2 mld złotych.

    Wzrost akcyzy oznacza jednak, że podrożeje paliwo na stacjach benzynowych. W najbardziej optymistycznym scenariuszu - jedynie o 25 groszy na litrze. Według pesymistycznego scenariusza, benzyna z polskich rafinerii podrożeje jeszcze bardziej. Dziś producenci tłumaczą, że głównie ciśnie ich cena surowca i produktów na rynku, a nadzieję na lepsze jutro odbiera słabnący złoty.



    Rozmowa z Henrykiem Malesą, dyrektorem biura Lotos Południe



    DZ: Scenariusz na dziś: 4 złote za litr popularnej benzyny "95". Przyszłość jest niewiadoma, ale mamy co do niej sporo obaw. Co się dzieje?

    Henryk Malesa:
    Są trzy przyczyny wzrostu cen paliw o charakterze zewnętrznym, na które nie mamy wpływu. Pierwszy czynnik to wzrost cen ropy na rynkach światowych, drugi - wyższe ceny produktów na giełdach, wreszcie trzeci - to przelicznik waluty, a ta ostatnio zdrożała.

    DZ: Jednak cena dolara chyba nie przekłada się tak szybko na cenę paliw?

    HM: To się nie dzieje natychmiast, ale ma znaczący wpływ w krótkim czasie. Polska nie ma własnych złóż ropy naftowej, musi ją kupować, podlega zatem różnicom kursowym między aż trzema walutami: euro, dolarem i złotym. My, jako branża, znaleźliśmy się w takim położeniu, że zanim Polska nie przystąpi do układu z Schengen, poruszamy się w strefie dolara, zaś inne sektory - w strefie euro i złotego. Jeśli dolar drożeje, a podrożał ostatnio o kilkanaście groszy, musi się to odbić na cenie paliwa.

    DZ: Do tego wszystkiego Zyta Gilowska zapowiada powrót wyższej akcyzy. Jaki będzie tego skutek?

    HM: Jestem głęboko zaniepokojony, bo utrzymywanie przez rząd takiego wrażego liberalnego elementu w swym łonie może obrócić wniwecz wszelkie wspaniałe działania tego gabinetu i jego zaplecza politycznego. Mówiąc jednak serio, jest oczywiste, że budżet ma potrzeby, stąd ta zapowiedź. Prostą konsekwencją będzie oczywiście wzrost cen paliwa. To czwarty, tym razem wewnętrzny element - oprócz trzech zewnętrznych - który wpłynie na podwyżki w najbliższym czasie. •







    Jak to z akcyzą było?



    We wrześniu były minister finansów Mirosław Gronicki obniżył akcyzę na paliwa o 25 groszy, a niższy podatek miał obowiązywać do końca roku.

    Była to reakcja rządu Marka Belki na rosnące ceny ropy.

    Obecny szef rządu Kazimierz Marcinkiewicz na początku mówił, iż akcyza zostanie na zastanym przez niego poziomie.

    Potem rząd zmienił zdanie.

    Uważał, że obniżka akcyzy przeprowadzona przez poprzedników nie doprowadziła do obniżenia cen paliw. Za to obarczono winą rafinerie, które miały wyższe zyski.

    Premier zapowiedział, że chce rozmawiać na ten temat z producentami paliw. Straszakiem była możliwość przeprowadzenia zmian personalnych w zarządach dwóch największych polskich firm paliwowych.

    Teraz rząd przypomina, że jedziemy na obniżonej akcyzie, a to nie musi trwać wiecznie.





    Światowe rekordy



    W Londynie na giełdzie padł w poniedziałek rekord ceny ropy brent - baryłka kosztowała 67,75 USD. W porównaniu z piątkowym zamknięciem cena wzrosła o 2,8 proc. Była to pierwsza sesja w nowym kwartale. Do zakupów przystąpiły fundusze, które inwestują w surowce i analitycy podkreślają, iż musiały one założyć, że ropa jeszcze zdrożeje. Tak więc wzrostu cen jeszcze możemy się spodziewać.

    Skok ceny wynika także z faktu, że inwestorzy obawiają się eskalacji konfliktu irańsko-amerykańskiego. Republika Islamska poinformowała w ostatnich dniach o udanej próbie superszybkiej torpedy. Przeprowadzono ją przeprowadzonej w czasie manewrów irańskiej marynarki wojennej w Zatoce Perskiej. To oznacza, że napięcie wokół irańskiego programu nuklearnego nie spada. Rada Bezpieczeństwa ONZ dała Iranowi miesiąc na wstrzymanie wzbogacania uranu i dostosowanie się do zaleceń Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, jednak Iw odpowiedzi Iran zagroził wstrzymaniem dostaw ropy na światowy rynek. Tymczasem jest on czwartym eksporterem tego surowca. Gdyby doszło do eskalacji konfliktu irańsko-amerykańskiego, eksport surowca na pewno zostałby wstrzymany. USA nie obawiają się jednak braku ropy, bo Stany rezerwy o 8 proc. większe niż w 2005 r. i rekordowe - licząc od sierpnia 1999 r. Spośród wydarzeń na świecie, które wpływają na wzrost cen ropy, trzeba też zauważyć wojnę w Iraku i zamieszki etniczne w Nigerii.








    W ślad za walutą

    Michał Kowalski,

    Doradca Finansowy Expander:


    Ostatnie notowania za oceanem zakończyły się wzrostami. Indeksy zyskały średnio po około 0,5 proc. na fali spekulacji dotyczących fuzji i przejęć na tamtejszych parkietach. Baryłka ropy kosztuje teraz 65,93 USD, a złoto 582,75 USD. Na sytuację w Polsce wpływ miało oczekiwanie na rozstrzygnięcie w środę w sprawie fuzji Pekao SA i BPH. W czwartek jest natomiast głosowanie w Sejmie wniosku o samorozwiązanie. To wszystko stwarza niekorzystny klimat inwestycyjny, który odciska już swoje piętno na naszej walucie. W nocy złoty tracił do euro i w środę o godzinie 8.30 za wspólną walutę trzeba zapłacić już prawie 4 złotych.





    To już było

    Andrzej Florczak,

    Biuro Maklerskie Reflex:


    Monitorujemy na bieżąco ceny paliw i widzimy, że od dwóch tygodni systematycznie rosną. Pojawiła się już w środę cena 4 zł za najpopularniejszą benzynę 95, ale chcę przypomnieć, że mieliśmy już 4,30-4,50 zł przed obniżeniem akcyzy przez rząd Marka Belki. Teraz złoty osłabł, na świecie ceny benzyny rosną szybciej niż olejów, w dodatku wpisujemy się w światowy trend, bo latem paliwa zawsze drożeją. Jeśli więc rośnie cena surowca na giełdzie - tak jak obecnie - możemy się spodziewać, że u nas w hurcie będzie droższa po około 2-3 tygodniach.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.