Wybierz region

Wybierz miasto

    Zbombardują nas reklamy

    Autor: (ag)

    2006-03-23, Aktualizacja: 2006-03-23 08:40 źródło: Dziennik Zachodni

    Im bliżej finałów mistrzostw świata w piłce nożnej, tym częściej będziemy bombardowani akcjami promocyjnymi różnych firm, z wykorzystaniem wszelkich możliwych elementów zawiązanych z tą imprezą.

    Im bliżej finałów mistrzostw świata w piłce nożnej, tym częściej będziemy bombardowani akcjami promocyjnymi różnych firm, z wykorzystaniem wszelkich możliwych elementów zawiązanych z tą imprezą. Najwięcej do ugrania będą miały oczywiście te firmy, które są oficjalnymi sponsorami mistrzostw, w tym m.in. Coca-Cola, MasterCard, McDonalds. One już zresztą ruszyły ze swoimi kampaniami, chętnie wykorzystując wizerunki piłkarzy. Niemal tydzień temu pisaliśmy zresztą o kontraktach, które spośród grona naszych reprezentantów zawarli m.in. Marcin Boruc, Tomasz Frankowski czy Jerzy Dudek, a cała nasza kadra zaangażowana jest przez Telekomunikację Polską S. A.

    Eksperci oceniają, że w samej tylko Polsce na reklamę związaną z finałami MŚ firmy przeznaczą ok. 60 milionów złotych i każda z nich - biorąc pod uwagę dane z lat poprzednich - liczy na to, że te wydatki w bardzo dużym stopniu się zwrócą, oczywiście poprzez sprzedaż reklamowanych produktów. Nie ma - zdaniem tych firm - lepszej imprezy (sportowej, ani żadnej innej) do promocji. Zainteresowanie mistrzostwami jest po prostu ogromne. Zakłada się, że oglądalność telewizyjna meczów z udziałem Polaków może sięgać 10-12 milionów. W miarę ewentualnych sukcesów, ta oglądalność może tylko wzrastać. W naszym polskim przypadku w grę wchodzi zresztą nie tylko sam udział naszej reprezentacji w finałach, lecz także sąsiedztwo Niemiec, gdzie te finały będą rozgrywane. Piłka nożna zatem w czerwcu i lipcu br. atakować nas będzie zewsząd.

    Niemal każda reklamująca się firma szykuje zachęty do kupowania jej produktów. Najczęstszymi nagrodami są bilety na trzy mecze eliminacyjne reprezentacji Polski. Ten magnes działa świetnie.

    Oczywiście, można się użalać, że nawet drobna część wspomnianej na początku kwoty 60 milionów nie trafi do polskiej piłki (jedynie do kieszeni naszych reprezentantów). Można sobie na przykład wyobrazić, że mógłby to być roczny budżet połowy naszych klubów I ligi. Ale też te pieniądze obrazują, jaki finansowy potencjał obraca się wokół futbolu. Jakość naszej rodzimej piłki nożnej powoduje jednak, że te pieniądze omijają ją szerokim łukiem.

    Sonda

    Czy obawiasz się ptasiej grypy?

    • Nie (72%)
    • Tak (28%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.