Targowisko w centrum miasta to jedno z najważniejszych miejsc dla siemianowiczan. Dlaczego?

Dwa razy w tygodniu targowisko przy ul. Dąbrowskiego 2 staje się tętniącym życiem miejscem. To tam we wtorek i w piątek siemianowiczanie robią zakupy na najbliższe kilka dni. Tam spotykają się z dawno nie widzianymi sąsiadami i słuchają najnowszych plotek z życia miasta.

1/4
Paweł Szałankiewicz
Dwa razy w tygodniu targowisko przy ul. Dąbrowskiego 2 staje się tętniącym życiem miejscem. To tam we wtorek i w piątek siemianowiczanie robią zakupy na najbliższe kilka dni. Tam spotykają się z dawno nie widzianymi sąsiadami i słuchają najnowszych plotek z życia miasta.

Nawet radny w dresie
Jednak ważniejszym od tego faktem jest to, że targowiska w żaden sposób nie przypominają hipermarketów i galerii handlowych. Idąc tam nie czujemy się, jakbyśmy szli na pokaz mody. Nie musimy być ubrani modnie, czy elegancko, ze spodniami wyprasowanymi "na kant". Dzięki temu tworzy się tu swojski klimat, niemal jak w domu.

- Tu też mam szeroki wybór i przystępne ceny, dlatego dobrze, że są takie miejsca, które żyją własnym życiem i przyciągają siemianowiczan - podkreśla Adam Cebula, przewodniczący Rady Miejskiej, którego spotkaliśmy na zakupach z żoną.

Opinia przewodniczącego nie jest przesadzona. Dwa razy w tygodniu przez targowisko przewija się kilka tysięcy mieszkańców naszego miasta. Plac targowy staje się w tym czasie prawdziwym konglomeratem ciał i produktów, jakie można na nim kupić.

Banany, pomidory i targ staroci
Handlarze na targowisku są jak przekupki. Przekrzykują się cenami i produktami próbując przyciągnąć jak największą ilość klientów. Stąd też przechodząc przez zatłoczone alejki targowe, da się często słyszeć "banany za 2 złote" czy "tanie, ładne pomidory".

Handlarze sprzedają wszystko, co się da sprzedać.
∨ Czytaj dalej

Od produktów spożywczych, poprzez ubrania, pasmanterię, zabawki, aż po rzeczy, które są z poprzedniej epoki. Targ staroci w Szombierkach trwa raz w miesiącu, natomiast w Siemianowicach co kilka dni.

- Co prawda ilość tych stanowisk jest zdecydowanie mniejsza, ale da się znaleźć tu wiele ciekawych rzeczy - podkreśla Grzegorz Kufel, który na targowisko przyjechał z Katowic.

Nasza mała metropolia
Nie tylko klienci są spoza naszego miasta, ale też i sprzedający. Katarzyna Paczkowska prowadzi na targowisku stoisko z odzieżą. Przyjeżdża tu z Piekar Śląskich.

- Sprzedaję nie tylko tutaj, ale też w moim mieście czy w Bytomiu - wyjaśnia Paczkowska i dodaje: - Warto tu za każdym razem przyjechać. Klienci są bardzo przyjemni i otwarci, a targowisko jednym z większych w okolicy.

Tego samego zdania jest Wojciech Dunaj, który handluje na targowisku firanami.

- Przyjeżdżam tutaj z Chorzowa i muszę powiedzieć, że tu zawsze jest bardzo duży przepływ ludzi, ale to nie dziwi, bo im więcej handlarzy, tym więcej klientów - podkreśla Dunaj.

Sprzedawcy podkreślają, że klienci są sympatyczni co nie dziwi, bo zadowolony klient oznacza większy utarg. Dla klientów natomiast ważniejsze jest to, że targowisko to ich miejsce, do którego chce się wracać.

- To jest serce naszego miasta, świetne miejsce do spotkań, rozmów i zakupów. Dlatego warto tu wracać - mówi Wanda, mieszkanka centrum.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię