Siemianowice: Do Centrum Zarządzania Kryzysowego dzwonimy często z błahymi sprawami

Do Centrum Zarządzania Kryzysowego mieszkańcy dzwonią i zgłaszają pożary, wypadki, katastrofy, ale nie tylko. Okazuje się, że pomocy potrzebuje ich kot, pies czy ... telewizor! Pisze Paweł Szałankiewicz

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego w ciągu roku przyjmuje około trzech tysięcy zgłoszeń. W większości mieszkańcy naszego miasta dzwonią zgłaszając bardzo poważne interwencje, jak wybuch pożaru, zawalenie się drzewa, wypadek samochodowy czy z prośbą o natychmiastową interwencję pogotowia ratunkowego. Niestety, tak jak w każdym stadzie znajdziemy czarną owcę, tak wśród wszystkich telefonów znajdują się zgłoszenia, które nadawałyby się raczej do kabaretu niż poważniejszego rozpatrzenia.

Jak podkreśla Andrzej Lebek, pracownik MCZK w Siemianowicach, zabawne sytuacje, z jakimi często mają on i jego koledzy do czynienia, wynikają czasem z zachwiania proporcji między ciężarem zdarzenia a reakcją na nie.

- Ratujemy wróbla, który utknął w rurze a oczekuje się od nas zaangażowania środków, jak gdyby chodziło o dziecko. Wówczas naszym celem - oprócz ocalenia wróbla - staje się obniżenie w jakiś sposób "ciśnienia" w tym dramatycznym zdarzeniu - podkreśla z uśmiechem Lebek i dodaje: - Czasami udaje nam się rozśmieszyć naszego rozmówcę i przywrócić "kryzysowi" właściwe rozmiary.

Przykład wróbla nie był jedynym ptasim kryzysem w naszym mieście. Bo zdarzyło się, że pracownicy MCZK wzywali straż pożarną na ratunek rannej wronie. Niestety, inne wrony nie wykazały tak dobrej woli i atakowały strażaków, którzy ratowały ich ptasiego towarzysza. - Brak zrozumienia wykazują również koty, które w kulminacyjnym momencie interwencji strażaka rzucają się z gałęzi w dół, tracąc często przy tym życie - dodaje Lebek.
∨ Czytaj dalej



Problemy ze zwierzętami to jedno, ale kryzysowe telefony mieszkańców też przywołują czasem uśmiech na twarzy. Tak jest w przypadku, gdy siemianowi-czanie łapią za słuchawkę zgłaszając spadek temperatury w mieszkaniu do 19 stopni Celsjusza. Z humorem Lebek wspomina też nietypową interwencję z nietrzeźwym mieszkańcem Siemianowic.

- Wraz z dyspozytorem pogotowia próbowaliśmy ustalić położenie (rzeczywiście leżał!) nietrzeźwego, ale wymagającego pomocy mieszkańca. Dyspozytorka zadawała mu celne pytania, a ja jego odpowiedzi konfrontowałem z otwartą mapą. W ten sposób udało nam się ustalić, że mężczyzna leży na przystanku autobusowym - wspomina Lebek.

I jeszcze coś z klasyki "Pawła i Gawła". Lokator zalał wodą sąsiada poniżej.

- Łączyłem się właśnie z serwisem administracji tego budynku, gdy uprzedził mnie poszkodowany: "Kichać sufit, sprowadźcie mi kogoś do telewizora - mam teraz tylko jeden kanał!" - kończy ze śmiechem Lebek.

Komentarze (2)

avatar
avatar
Monika (gość)

Dlaczego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Siemianowicach Śl. nie informuje np: komputerowo mieszkańców o prognozie zanieczyszczenia powietrza w mieście ? Wyczytałam w artykule że, Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody informuje codziennie wszystkie miasta o zanieczyszczeniu powietrza. To ważna informacja dla ludzi chorych, dzieci. Prognoza pogody jest wystarczająca, gdy kamienice komunalne przestaną smrodzić.

Wybierz kategorię